Prawie 1500 zł kosztuje teraz tona węgla, a jeszcze latem można go było kupić za niecałe 900 zł. Ludzie martwią się, jak przeżyją zimę, a pracownicy składu opału muszą... licytować węgiel! Pod kopalniami stoją po kilka dni.
Ludziom grozi teraz nie tylko koronawirus, ale też chłód i głód. Wszystko przez szalejącą inflację i towarzyszące jej negatywne okoliczności, w tym spekulacje i oszustwa. Mieszkańcy Tomaszowa boją się, jak przeżyją zimę ze względu na bardzo wysokie ceny węgla. - Proszą nas o to, byśmy im przywieźli np. pięć worków węgla, bo nie stać ich na więcej. Nam praktycznie nie opłaca się wozić tak małych ilości, ale szkoda nam tych ludzi. Jeśli starsza pani ma z emerytury 200 zł na opał, to co ma zrobić? Zamarznąć?- mówi pracownica Składu Opału Anny i Dawida Majkowskich w Tomaszowie.
Jeszcze kilka miesięcy temu worek węgla kosztował 24 zł, teraz 40 zł. - Ja kupiłam trochę węgla w wakacje, więc teraz mam czym palić, ale co będzie potem, to nie wiem. Będę kupowała na raty. Kto to słyszał, żeby węgiel kosztował 1500 zł - żali się pani Stanisława z Tomaszowa. Ma piec połączony z kuchnią z palnikami, więc jeśli nie napali, to i nie ugotuje. Jest sama i musi sobie poradzić nie tylko z paleniem, ale też ze zmartwieniem, czy starczy jej na opał.
Ceny faktycznie zatrważają. - Tona węgla orzecha, czyli najbardziej popularnego, kosztowała latem 880 zł, obecnie 1450 zł, a tona węgla koksującego już 1500 zł. Węgiel gruby kosztuje 1600 zł, a w zeszłym roku można go było kupić za 950 zł - wylicza pracownica Składu Opału Anny i Dawida Majkowskich. - Ogólnie jednak ceny teraz stanęły w miejscu, gorzej może być w przyszłym roku - dodaje.
Ludzie modlą się, żeby zima nie była sroga, ale taka jest właśnie zapowiadana. W składzie opału dowiedzieliśmy się, że sprzedawcy muszą teraz licytować się o węgiel! - Takiej sytuacji nie było od 14 lat, ja takiej nie pamiętam, a jestem długo w branży - mówi właściciel jednego ze składów. Dzwonią do nich pośrednicy i pytają: "Ile jesteście w stanie dać za tonę orzecha?". Kierowcy stoją po pięć dni pod kopalniami, żeby załadować węgiel. - Czasem do nas dzwoni kierowca i mówi, że jest 55 w kolejce pod kopalnią - mówi pracownica składu. Przyznaje, że nie ma nawet skąd importować tańszego węgla, a o taki ludzie pytają.
Najbiedniejsze osoby mogą starać się o pomoc w zakupie węgla w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Dostają ją w formie zasiłku celowego, ale żeby się o niego ubiegać, należy spełniać kryteria dochodowe. Dla osoby samotnie gospodarującej to kwota, która nie przekracza 701 zł netto. Dochód w rodzinie nie może przekraczać na osobę 528 zł netto (a więc są to strasznie małe kwoty). Osoby, które znajdą się w tych wąskich widełkach, i tak nie dostaną całej kwoty na opał, ale dofinansowanie, ponieważ - jak tłumaczy Jolanta Szustorowska, dyrektorka MOPS - ośrodek nie dysponuje większymi pieniędzmi na ten cel. - Wysokość zasiłków na opał kształtuje się na poziomie od 150 do 350 zł - informuje Elżbieta Smejda, kierowniczka Działu Pomocy Społecznej w MOPS. Pomimo że cena opału tak drastycznie wzrosła, wysokość zasiłków jest podobna do zeszłorocznych. Do 7 grudnia br. taki zasiłek otrzymały 94 osoby. Zasiłki celowe dostają przede wszystkim osoby niepełnosprawne, długotrwale i ciężko chore oraz osoby niezaradne życiowo. - Pozostałe osoby, które same poniosły koszty zakupu opału, otrzymują pomoc na cele bytowe - mówi J. Szustorowska.
Joanna Dębiec



Komentarze