Tomaszowskie domy pomocy społecznej póki co są otwarte dla odwiedzających. - Jeśli jednak dojedzie do zachorowań wśród nas, będziemy zmuszeni się zamknąć - mówi Małgorzata Bugajska, dyrektorka DPS nr 2 w Tomaszowie.
W tych trudnych warunkach, niepewności co do świąt, tomaszowianie szykują dla podopiecznych takich placówek paczki z prezentami. Można jeszcze przynosić dary.
Pani Katarzyna Rucińska jest młodą mamą 1,5-rocznego chłopca i choć mogłaby żyć tylko sprawami domu i dziecka, znajduje czas na pomoc innym. Prowadzi akcję "Listy do św. Mikołaja". Piszą je sami lub z pomocą pracowników mieszkańcy DPS nr 2 i ZPO z ul. Niskiej. Listów napisano aż 120.
Każda osoba mogła wybrać sobie seniora (lub młodszego podopiecznego), któremu zrobi paczkę. Szybko znaleźli się chętni darczyńcy. - Każdy, kto napisał list, a także ci, którzy nie napisali, dostaną paczki. Nawet jeśli ktoś nie napisał, to otrzyma różne rzeczy - od słodyczy po kosmetyki - mówi Katarzyna Rucińska.
Paczki i produkty na zrobienie paczek zbiera do 12 grudnia. Potem będą zawożone do DPS nr 2 i ZPO. - Pomimo dużego wzrostu cen, tomaszowianie są bardzo hojni. Średnio paczkę można wycenić na 50, 60 zł. Zawsze jednak mówimy, że jeśli ktoś chce komuś pomóc, a boi się, że nie stać go na kupienie wszystkich produktów, o które prosi podopieczny DPS, to może ją zrobić skromniejszą, a my dorzucimy pozostałe rzeczy. Sporo rzeczy jest nam bowiem przynoszonych luzem, a my je potem układamy w paczki - opowiada nam kobieta. Paczki przywożone są do jej domu lub różnych punktów, takich jak firmy. Jedną z nich jest nasza redakcja. - Mamy też z mężem jeden taki dzień, kiedy jeździmy po Tomaszowie i odbieramy paczki od ludzi, którzy nie mogą ich dostarczyć. Koordynowanie akcji nie jest łatwe przy opiece nad małym dzieckiem, ale na szczęście mamy pomoc babć - śmieje się K. Rucińska.
W DPS nr 2 obecnie jest 95 mieszkańców na 120 miejsc. Niestety nowi pensjonariusze pojawiają się rzadko. W 2021 r., jak informuje Małgorzata Bugajska, dyrektorka placówki, przyjęć było 30, a zgonów 20. Czasem zgonów w roku jest dużo więcej, nawet 50. Sytuacja placówki z powodu nieobsadzonej liczby mieszkańców jest trudna. - Potrzebujemy chyba wielu lat, by nadgonić sytuację, jaka kiedyś była - mówi M. Bugajska. Ci, którzy są, mają się dobrze, przynajmniej jeśli chodzi o COVID-19. Nikt w tym momencie (dane z 7 grudnia br.) tam nie choruje. DPS jest otwarty dla odwiedzających, ale jeśli zachorowania się pojawią, trzeba będzie go zamknąć. Póki co mieszkańcy mogą wychodzić "na miasto", a rodziny mogą ich odwiedzać. - Nie wiadomo, jak będzie jednak na święta, wszystko zależy od sytuacji - mówi dyrektorka. Ma nadzieję, że będzie dobrze, bo ok. 98 proc. podopiecznych jest zaszczepionych przeciw COVID-19. Gorzej jest z personelem, tu poziom zaszczepienia jest na poziomie 60 proc. Mieszkańcy czekają na paczki. To dla nich wielkie wydarzenie.
Paczki otrzymają też podopieczni DPS nr 1. Tam paczki zbierane są przez pracowników socjalnych. Można je zanosić do siedziby DPS przy ul. Polnej do godz. 15. Pracownica socjalna informuje, że akcja zbierania potrwa do 15 grudnia. Mile widziane są słodycze (np. czekolady, cukierki, batony, ciastka paczkowane, kawa, herbata owocowa itp.) i kosmetyki (np. żele pod prysznic, mydła, szampony itp.). Tam jest obecnie łącznie 144 mieszkańców na 160 miejsc (w dwóch budynkach, na ul. Polnej i Farbiarskiej). Nie ma więc kompletu. DPS nr 1 jest otwarty dla rodzin, które oczywiście wcześniej muszą się zapowiedzieć.
Joanna Dębiec



Komentarze