Wraz ze wzrostem zakażeń koronawirusem nie zwiększa się zainteresowanie szczepień dzieci i młodzieży. Szczepienia zgłoszone do szkół właśnie się odbywają, ale jest ich niewiele.
To, że mieszkańcy Tomaszowa nie będą zbyt chętni nie szczepienia swoich dzieci przeciw COVID-19, można było przewidzieć. Dzieci zaszczepionych jest niewiele. Część rodziców zaszczepiła je indywidualnie (nie tylko ze względów zabezpieczenia przed COVID-19, ale też by nie mieć kłopotów przy wyjazdach zagranicznych), inni zdecydowali się na ten krok w szkołach.
Tam też odbywały się spotkania informacyjne na temat szczepionek, zarówno na lekcjach, jak i wywiadówkach. Rodzice dowiadywali się m.in. tego, że nie powinni obawiać się niepożądanych odczynów poszczepiennych u swojego dziecka. Występują one bowiem rzadko i najczęściej mają łagodny przebieg. Objawy takie jak zaczerwienienie w miejscu wkłucia lub niewielka gorączka zazwyczaj ustępują w ciągu 1-3 dni. Mimo to w szkołach, jak wynika z informacji przekazanych przez Iwonę Sudak, dyrektorkę Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu w Urzędzie Miasta, chętnych było i jest przeważnie tylko po kilkoro dzieci albo też wcale. Wyjątkiem była np. SP 10, gdzie zgłosiło się na szczepienia 26 uczniów oraz 4 rodziców. Czy po kilku tygodniach coś się zmieniło i czy szczepienia w ogóle się odbyły? Zapytaliśmy. Jak powiedziała nam Iwona Sudak, planowane szczepienia dzieci w większości szkół już się odbyły. - Jedynie w Szkole Podstawowej nr 10 jeszcze trwają, rodzice ustalają terminy z koordynatorem - informuje I. Sudak. Okazuje się też, ze zaszczepiono tylko kilkoro dzieci więcej niż było podane we wrześniu (czyli ok. 60 osób).
Nikt nie zgłosił dziecka na szczepienie np. w SP nr 7 na Ludwikowie. Jak powiedziała nam dyrektorka placówki Bogusława Szymczak pomimo akcji informacyjnej w szkole, prowadzonej m.in. za pośrednictwem Rady Pedagogicznej, na tablicach ogłoszeniowym w szkole i na stronie internetowej, nie było zainteresowania wśród rodziców. Być może jednak szczepienia robione były poza szkołą, indywidualnie. Jak na razie w SP nr 7 nie ma zachorowań ani kwarantanny, co więcej, jak mówi dyrektorka, frekwencja jak na obecny jesienny czas jest bardzo dobra. Garstka dzieci została została zgłoszonych na szczepienie w SP nr 3. To tylko czworo dzieci. Tam też nauka odbywa się wciąż stacjonarnie. Pomimo akcji informacyjnej nikt nie zgłosił też swojego dziecka w dużej SP nr 1. Jak dowiedzieliśmy się od Ewy Służewskiej, część dzieci jest zaszczepionych, ale nie za pośrednictwem szkoły. Na szczepienia chodziły latem, kiedy dla wielu osób była to odpowiednia pora, a same szczepienia dały większą swobodę przy wyjazdach zagranicznych.
Joanna Dębiec



Komentarze