Do Powiatowego Rzecznika Praw Konsumentów wpływają skargi mieszkańców naszego miasta na popularny serwis sprzedażowy Vinted.pl.
Należy do litewskiej spółki VINTED UAB. Można na nim wystawiać na sprzedaż przedmioty, głównie odzież.
- Kiedy założyłam tam konto na platformie sprzedażowej, w pewnym momencie środki zgromadzone w tzw. portfelu za sprzedane rzeczy zostały zablokowane. Dostałam informację z serwisu, że ze względu na to, że dokonuję płatności, muszę potwierdzić swoją tożsamość, wysyłając skan dowodu osobistego, paszportu lub prawa jazdy - mówi pani Ilona, mieszkanka ul. Dzieci Polskich. - Serwis chce też ode mnie wyciągu z konta bankowego. Przy zakładaniu konta nie było o tym mowy. Nie zamierzam wysyłać takich danych. Mam zablokowane ponad 500 zł i czuję się oszukana - dodaje.
Bezprawność tego typu działań potwierdziła nam Agnieszka Drzewoska-Kovač, powiatowa rzeczniczka konsumentów. Sprawą zajmuje się także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, który wszczął postępowanie w tej sprawie. Jak informuje w oficjalnym komunikacie Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, zarzuty wobec Vinted dotyczą w pierwszej kolejności braku jasnej, jednoznacznej informacji udzielonej we właściwym czasie, czyli najpóźniej przed podjęciem decyzji o pierwszej transakcji za pośrednictwem serwisu. UOKiK podkreśla, że gdyby konsumenci wiedzieli, że w pewnym momencie spółka może uniemożliwić im wypłatę pieniędzy w sytuacji braku przekazania zdjęcia dowodu osobistego czy wyciągu z konta bankowego, to mogliby nie zdecydować się na sprzedawanie rzeczy za pośrednictwem tego portalu.
Drugi zarzut prezesa UOKiK wobec Vinted także dotyczy braku jasnej i czytelnej informacji dla konsumentów robiących zakupy w serwisie. Chodzi o możliwość i sposób przeprowadzenia transakcji bez ponoszenia opłaty za tzw. ochronę kupującego. Polega ona na zwrocie pieniędzy, jeśli nabyty przedmiot nie zostanie wysłany lub dotrze uszkodzony, a także na zapewnieniu bezpiecznej płatności bez udostępnienia danych osobowych sprzedającemu. Opłata za taką ochronę wynosi 2,90 zł plus 5 proc. ceny kupowanego przedmiotu. W serwisie domyślnie ustawiona jest opcja zakupu z "ochroną kupującego" poprzez kliknięcie w przycisk "Kup teraz" - w takiej sytuacji opłata naliczana jest automatycznie i nie można z niej zrezygnować. Aby jej uniknąć, trzeba wcześniej wybrać przycisk "Zapytaj o przedmiot" i ustalić szczegóły zapłaty oraz wysyłki indywidualnie ze sprzedającym. Ta procedura nie jest jednak ani opisana w regulaminie, ani intuicyjna.
Za stosowanie tego typu praktyk, które naruszają zbiorowe interesy konsumentów grozi kara do 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy. Bardzo ważne jest także prawidłowe zabezpieczenie danych pobieranych od konsumentów - weryfikacja tego leży w kompetencjach prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, którego prezes UOKiK poinformował o praktykach przedsiębiorcy, prosząc o zbadanie sprawy w oparciu o przepisy RODO.
K. Krasnodębski
Komentarze