Do tomaszowianki (naszej czytelniczki) dzwoniły nieznajome osoby opowiadające niestworzone historie.
Starsza pani zachowała czujność i nie dała się oszukać. Teraz prosi o wyjaśnienie sprawy przez policję.
21 września br. zadzwoniła do niej kobieta, która znała jej dane osobowe. Powiedziała, że ma dwa listy z banku i ZUS-u, ale są na nich pomyłki w nazwie miasta i numerze domu. Korespondencje krążyły i nie mogły trafić do adresata. Starsza pani podała właściwy adres.
Powiedziała też do rozmówczyni, że wybiera się na pocztę, żeby nadać paczkę. - W kolejce do okienka stał przed nią młody człowiek, który w pewnym momencie się odwrócił i wyszedł z urzędu. Na razie nic złego nie podejrzewałam - mówi nasza czytelniczka.
Jednak kiedy po południu wróciła do domu znowu zadzwonił telefon. Tym razem w słuchawce odezwał się męski głos. - Ten mężczyzna poinformował mnie, że kiedyś przy okienku kasowym zrobiono zdjęcie mojego dowodu i został podrobiony. Teraz "oni" (nie powiedział dokładnie o kogo chodzi) chcą nakryć kobietę, która będzie chciała podjąć pieniądze z mojego konta - relacjonuje tomaszowianka.
Mężczyzna się przedstawił i zaproponował zadzwonić na policję. - Wybrałam numer alarmowy i usłyszałam jakiś pisk. Podałam nazwisko tego mężczyzny, który kazał mi zadzwonić. Usłyszałam tylko, że takich spraw nie załatwia się przez telefon. Później dzwoniła na policję jeszcze moja córka na numer dzielnicowych, ale ich nie było - wyjaśnia nasza rozmówczyni.
Następnego dnia starsza pani poszła na komendę. - Tam usłyszałam, że jestem siódmą osobą w kolejce i mam czekać. Naszej rozmowie przysłuchiwało się dwóch podejrzanych mężczyzn, którzy za mną weszli na poczekalnię. Policja powinna spisać ich dane - uważa przestraszona kobieta.
Po tym zdarzeniu tomaszowianka odebrała jeszcze kilka podejrzanych telefonów. Natrętni rozmówcy się rozłączali dopiero wtedy, kiedy usłyszeli, że rozmowa będzie nagrywana
- Mam 84 lata, depresję i problemy z poruszaniem się i bardzo się boję. Chciałabym, żeby policja w końcu zajęła się tą sprawą i wyjaśniła wszystko. Nie chcę już więcej takich natrętnych rozmówców - mówi nasza czytelniczka.
ag
Komentarze