- pod takim hasłem trwają w całej Polsce protesty po śmierci 30-letniej Izabeli.
Kobieta zmarła w szpitalu w Pszczynie z powodu wstrząsu septycznego, bo lekarze nie zdecydowali się na przerwanie ciąży. Do protestów dołączył Tomaszów Mazowiecki.
Trzydziestolatka trafiła do szpitala w 22 tygodniu ciąży powikłanej. Tuż przed jej śmiercią do mediów trafiły SMS-y, które pisała do swojej matki. Z ich treści wynika, że lekarze nie decydowali się na przerwanie ciąży, mimo że nie było szans na jej donoszenie. Czekali, aż płód obumrze w sposób naturalny. Niestety to oczekiwanie dla kobiety skończyło się wstrząsem septycznym i śmiercią.
W czasie kiedy wiele osób żyło medialnymi doniesieniami o śmierci Izy, fundacja Pro-Prawo do Życia złożyła w Sejmie obywatelski projekt ustawy zmieniającej zapisy Kodeksu karnego. Nowe przepisy zakładałyby wprowadzenie definicji "dziecka poczętego", a za "umyślne pozbawienie życia" miałaby grozić kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Bulwersująca śmierć kobiety i projekt ustawy spowodowały, że na ulicach wielu miast w całej Polsce doszło do protestów. Dołączył do nich Tomaszów. 5 listopada o godz. 18.00 na pl. Kościuszki zebrało się około 150 osób. Wśród nich byli przedstawiciele tomaszowskiego Kongresu Kobiet, radni miejscy: Barbara Klatka, Piotr Kucharski, Michał Kucharski i Adrian Witczak a także radny Sejmiku Województwa Łódzkiego Arkadiusz Gajewski.
Protest rozpoczął się minutą ciszy ku pamięci zmarłej kobiety. - Wiele osób twierdzi, że polityka ich nie dotyczy. Ale ta polityka puka do naszych drzwi. W tej chwili już wlazła w gumofilcach do naszych domów. (...) Ta ustawa odbiera mi całe moje człowieczeństwo, odbiera wolność sumienia. Rządzi za mnie. Ciąża nie jest niczym nadzwyczajnym, ale bycie inkubatorem jest traumą. Jak musiała czuć się matka Izy, odczytując od niej SMS-y... nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić - mówiła Wanda Motyl z Kongresu Kobiet.
Uczestnicy protestu wspomnieli o wyroku Trybunału Konstytucyjnego z ubiegłego roku. - Ja jako młoda kobieta boję się mieć dzieci w tym kraju. Boję się zajść w ciążę i tego, że lekarze zaczną odmawiać mi badań. To jest absurdalne, jak ci ludzie (popierający zaostrzenie prawa aborcyjnego - przyp. red.) są bardzo oderwani od rzeczywistości i podstawowych rzeczy. Mam nadzieję, że nadejdą jeszcze chwile, w których będziemy mogli czuć się bezpiecznie w tym kraju - twierdziła jedna z uczestniczek protestu.
Protestujący udali się na ul. POW, pod tomaszowską siedzibę Prawa i Sprawiedliwości, gdzie zapalili znicze. - Miałam marzenie mieć rodzinę, która składa się z dwójki dzieci. Mam 32 lata i wiem, że w tym kraju nie urodzę już ani jednego dziecka. Podejmuję tę decyzję pod wpływem sytuacji politycznej. Wszyscy bardzo dobrze wiemy, kto wydał wyrok na Izę, kto rujnuje naszą codzienność, kto niszczy nasz kraj i nawołuje obywateli tego kraju do nienawiści - powiedziała kolejna z uczestniczek protestu.
K. Krasnodębski




Komentarze