Przepraszam, że wpadłem jak po ogień
– mówi w przedpokoju Piotr Goljat – ale chciałem tylko przed wyjazdem na koncert złożyć pani życzenia urodzinowe i wyciąga ukryty za plecami piękny bukiet kwiatów. Pytam: - Czy wiesz, dlaczego się tak mówi? Jak większość młodych ludzi, nie ma pojęcia skąd się wzięło porzekadło.
– Wyjaśnię na przykładzie tego, co pamiętam z dzieciństwa: Do naszego domu na Kaczce przychodziła sąsiadka, wyposażona w metalową szufelkę, z prośbą o ogień. Mama odsuwała fajerki, nabierała na szufelkę żaru i sąsiadka biegła z ogniem do domu. Oszczędzała czas, "szczypki" i drewno.
Dzisiaj nikt już nie przenosi ognia, z wyjątkiem olimpijskiego, ale ludzie wciąż się spieszą, jakby bali się, że wygaśnie im żar. Kilka przykładów: Jadę autobusem linii 40 ze Smardzewic. Droga do Białej Góry jest dosyć wąska, bo pobocza zalega piasek. Z naprzeciwka jedzie ciężarówka i w momencie mijania przed maską autobusu pojawia się szary samochód osobowy. Kierowca autobusu hamuje, trąbi – tak przynajmniej to zapamiętałam. Po chwili mówi: - Nie spodziewałem się, że mnie wyprzedzi z prawej strony. I jak tu nie mieć nerwów!- Z szarego samochodu wychyla się ręka z uniesioną pięścią, z której buńczucznie sterczy środkowy palec. Bezczelny pirat jedzie tak, dopóki nie znika z pola widzenia, a kierowca komentuje; - Mam kamerę, to wszystko jest zarejestrowane. Chłopiec siedzący naprzeciwko (ok. 10 lat), rozładowuje wewnętrzne napięcie: - Ja bardzo się przestraszyłem...
Wieczorem robię zakupy. Wychodzę przed sklep i gubię się – gdzie jestem? Oślepiają mnie światła reflektorów. Kobieta zaparkowała samochód przed schodami, zablokowała wejście. Blondynka! Przepraszam inne panie blond, ale ta była typowa z dowcipów. Parking jest obok, widać lżej i szybciej znosi się zakupy wprost do podstawionego pojazdu.
Stoję przy przejściu. Nadjeżdża samochód, nie zwalnia, więc nie wchodzę na pasy. Nadjeżdża drugi, sytuacja podobna. Napis na masce: Straż Leśna. Mam ciężką torbę, poza tym zastanawiam się – jeśli tak bronią lasu, jak przestrzegają kodeksu drogowego, to tylko należy im pogrozić, co niniejszym czynię. Zauważyli, może następnym razem zwolnią.
Jeden z moich kolegów dziennikarzy ma niezłe powiedzenie: Pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł. Słusznie! Dopóki tli się w nas życie, nie warto igrać z ogniem.
Emilia Tesz



Komentarze