31 grudnia tego roku wygasa umowa między Wojewódzką Stacją Ratownictwa Medycznego a pozostałymi członkami konsorcjum świadczącego usługi z zakresu ratownictwa medycznego. Jednym z nich jest Tomaszowskie Centrum Zdrowia. Co dalej z tomaszowskim pogotowiem?
Na początku tego roku do dyrektorów szpitali i kierowników pogotowia na terenie województwa łódzkiego zaczęły docierać informacje, że WSRM nie zamierza kontynuować trwającego do 1 lipca br. kontraktu i chce mieć monopol na ratownictwo medyczne w całym województwie. - Tkwimy w marazmie od pewnego czasu. Boimy się inwestować. Kupimy jakiś sprzęt, a za chwilę może się okazać, że możemy go schować do pudełka. Z punktu widzenia ekonomii planowane zmiany są szkodliwe. Straty będą spore z racji tego, że pogotowie wypracowuje duży zysk dla szpitala. Pozbawienie nas zysków w wysokości około miliona złotych może uderzyć w spółkę - mówił w lutym Konrad Borowski, kierownik tomaszowskiego pogotowia.
Ratownicy medyczni zaczęli zastanawiać się, czy monopol WSRM im się opłaca. Wielu z nich pozytywnie odnosiło się do planowanych zmian, licząc na lepsze zarobki. Inni wyrażali szereg obaw. Choć o przejęciu ratownictwa przez WSRM mówiło się w całym województwie, to oficjalnie takich planów nikt nigdy nie potwierdził.
Napięta sytuacja między partnerami konsorcjum zaniepokoiła władze Tomaszowa. List otwarty do starosty tomaszowskiego w tej sprawie wystosował prezydent Marcin Witko, a Rada Miejska przyjęła rezolucję w sprawie poparcia działań związanych z utrzymaniem ratownictwa medycznego przez tomaszowski szpital. Zarząd Województwa utrzymywał, że informacje o planach monopolizacji ratownictwa to spekulacje. - Chcemy wierzyć, że to jakieś nieporozumienie i ktoś celowo wprowadza w błąd mieszkańców naszego województwa - mówił Piotr Adamczyk, wicemarszałek woj. łódzkiego.
Sprawa wyjaśniła się w marcu. Narodowy Fundusz Zdrowia zwrócił się do wojewody łódzkiego Tobiasza Bocheńskiego z prośbą o przedłużenie obowiązującej umowy do 31 grudnia 2021 r. Wojewoda wyraził zgodę. Niektórzy twierdzą, że jedynie to uchroniło pogotowie przed monopolizacją. - Gdyby nie COVID-19, kontraktu by nie było. Szpitale mogłyby już zaczynać wyprzedawać swoje karetki. WSRM ma najwięcej pieniędzy i samochodów. Postawiliby swoje warunki, które województwo musiałoby przyjąć - ocenia jeden z ratowników medycznych.
Na niespełna dwa miesiące przed końcem obowiązującej umowy ponownie zaczęły do nas docierać niepokojące sygnały. Jak twierdzą pracownicy pogotowia, między partnerami konsorcjum nasilił się konflikt finansowy. Lider konsorcjum nie potwierdza takich doniesień. - Zapewniam, że nie ma żadnych nieporozumień. Konsorcjanci współpracują i będą współpracować przy realizacji umowy na udzielanie świadczeń zdrowotnych z zakresu ratownictwa medycznego - twierdzi A. Stępka z WSRM.
Czy umowa zostanie powtórnie przedłużona? Tak chciałby NFZ, ale decyzje w tym zakresie jeszcze nie zapadły. - Planujemy aneksowanie obowiązywania obecnie realizowanej umowy w zakresie ratownictwa medycznego. Jesteśmy w stałym kontakcie z Wojewódzką Stacją Ratownictwa Medycznego w Łodzi, jako uprawnionym przedstawicielem do reprezentowania pozostałych współrealizatorów umowy - mówi Anna Leder, rzeczniczka prasowa ŁOW NFZ w Łodzi.
K. Krasnodębski



Komentarze