Najczęściej na drogach dochodzi do potrąceń saren i dzików, ale zdarzają się też zdarzenia z jeleniami czy łosiami. - W przypadku tych dwóch ostatnich gatunków to jak zderzenie ze ścianą. Skutki mogą być tragiczne - ostrzega Mateusz Grabarz, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Smardzewice. - Uważajmy zwłaszcza rano i tuż po zmroku - dodaje Piotr Szałas, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Spała.
Rocznie na tomaszowskich drogach dochodzi nawet do 100 zdarzeń z udziałem dzikich zwierząt. Wychodzą nawet na trasę S8, mimo że wzdłuż niej zamontowane są siatki ochronne. - Mogą zdarzyć się jakieś dziury, chociażby zrobione przez dziki. Również w rejonie węzłów przedostają się na jezdnię. To zjawisko widać przy węźle Tomaszów-Północ. Zwierzęta przechodzą przez jezdnię również na drogach innych kategorii. Właściwie to nie ma reguły - mówi M. Grabarz.
Grzybiarze, myśliwi biorący udział w polowaniach, ale też zwykli spacerowicze coraz bardziej wchodzą na terytoria dzikich zwierząt. Grzybiarze tylko sezonowo, a na stałe mieszkańcy podmiejskich wsi. W miejscach, gdzie jeszcze kilka lat temu żerowały sarny, dziki i jelenie, stoją już dzisiaj domy.
- To tylko jedna z przyczyn migracji, a w konsekwencji często potrąceń dzikich zwierząt. Jednak problem jest bardziej złożony. Ze względu na łagodne zimy mają ułatwiony dostęp do pożywienia. Mogą się rozmnażać i rozwijać. Obecnie młode osobniki szukają swoich nisz, mają okres godowy. Dlatego się przemieszczają - wyjaśnia P. Szałas.
Aktywne są też wilki, które redukują populację saren. Wataha przemieszczająca się przez Lasy Spalskie i Smardzewickie liczy obecnie około 12 osobników. Raczej nie wychodzą na drogi i nie stanowią zagrożenia dla człowieka.
- Jeśli natkniemy się na wilka (co jest mało prawdopodobne), najlepiej nie wykonywać gwałtownych ruchów. Nie uciekać. Poczekać spokojnie. Popatrzy sobie i odejdzie - radzi zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Smardzewice.
Potrąconego dzika czy sarny nie wolno zabierać do bagażnika. Zgodnie z prawem łowieckim, zwierzęta łowne żyjące w stanie wolnym są własnością Skarbu Państwa, również te zabite. Za złamanie prawa w tym zakresie grozi wysoka grzywna, a nawet do 5 lat pozbawienia wolności. Odpowiedzialność karna grozi również za ucieczkę z miejsca zdarzenia. Trzeba powiadomić odpowiednie służby, najlepiej policję. Pokrycie kosztów naprawy uszkodzonego pojazdu zapewnia ubezpieczenie autocasco. Warto sprawdzić, czy obejmuje również pokrycie szkód w przypadku potrącenia dzikich zwierząt.
Do obowiązków zarządcy drogi należy właściwe jej oznakowanie znakami ostrzegawczymi (A-18b "Uwaga na zwierzęta leśne") w okolicach występowania dzikich zwierząt. Znaki stawiane są na wniosek okręgu łowieckiego lub nadleśnictwa.
Kierowcy bez AC mogą ubiegać się (sądownie) o odszkodowanie, jeśli do kolizji dojdzie poza oznakowaną strefą, albo w przypadku kiedy zwierzę wejdzie pod koła podczas polowania metodą pędzeń.
Kierowcy muszą uważać zwłaszcza po zmroku. Wtedy widoczność jest ograniczona i czasu na reakcję bardzo mało. Najlepiej zdjąć nogę z gazu.
- Również wcześnie rano, kiedy widoczność na drodze jest ograniczona, musimy uważać, jadąc drogami przez tereny leśne - dodaje zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Spała.
Leśnicy radzą nawet (jeśli nic nie jedzie z przeciwka i za nami), żeby używać co jakiś czas klaksonu. - Jeśli wejdzie na jezdnię jedna sztuka, to jest już sygnał, żeby hamować, bo za nią wyjdą następne. Zwierzęta przemieszczają się stadnie - mówi M. Grabarz.
ag



Komentarze