13 października obchodzony był Dzień Dawcy Szpiku. Święto ma na celu nie tylko uhonorowanie osób, które zdecydowały się na oddanie szpiku, aby uratować życie chorego na nowotwór krwi, ale także zachęcenie do zarejestrowania się w bazie potencjalnych dawców szpiku. Adam opowie nam o swojej przygodzie związanej z oddawaniem szpiku kostnego.
Adam Kącki jest siatkarzem. Gra na pozycji przyjmującego. Od sezonu 2019/2020 występuje w drużynie KS Lechia Tomaszów Mazowiecki. W swoim sportowym życiu znalazł również czas na pomoc innym, oddając komórki macierzyste.
- Jak zaczęła się twoja przygoda? Co cię skłoniło do zostania dawcą szpiku?
- To dzięki rodzicom. Oni zapisali się jako pierwsi. Pomyślałem, że ja też mogę. Może kiedyś uda mi się komuś pomóc. Jak się później okazało, nie musiałem długo czekać.
- Każdy może zostać dawcą?
- Każda zdrowa pełnoletnia osoba. Wymaganiem jest brak jakichkolwiek chorób genetycznych, dziedzicznych. Najlepiej jakby były to osoby w wieku 18-50 lat, ważące więcej niż 50 kilogramów.
- Jak wygląda zabieg pobrania szpiku? Jak długo trwa?
- Istnieją dwie metody pobrania szpiku. Pierwsza z nich to metoda aferazy, którą sam przeszedłem. Usiadłem na fotelu, pani pielęgniarka dokonała delikatnego wkłucia i krew płynęła do separatora, w którym odkładały się komórki macierzyste. Zabieg trwał mniej więcej 3 godziny, czułem się jak na oddawaniu krwi. Przez cały czas mogłem oglądać filmy, wiele osób czytało książki. Druga metoda to pobranie szpiku z nakłucia talerza kości biodrowej. W tym przypadku zabieg trwa około godziny, a dawca poddawany jest znieczuleniu ogólnemu. Ta metoda wymaga dwu-, trzydniowej hospitalizacji.
- Jak czułeś się po pobraniu?
- Pierwsze wrażenie - Wow!, tak niewiele trzeba, żeby uratować komuś życie. Wiele czytałem, rozmawiałem z innymi dawcami. Zazwyczaj po pobraniu albo ktoś czuł się naprawdę dobrze, albo przez resztę dnia był lekko zmęczony. Ja czułem dużą adrenalinę, miałem zdecydowanie więcej energii i tego samego dnia udałem się na trening!
- Z jakimi mitami się spotkałeś przed oddaniem szpiku?
- W zasadzie tylko z jednym - oddanie szpiku boli. Jak dobrze wiemy, ból to kwestia bardzo indywidualna, ale zazwyczaj dawcy nie zgłaszają żadnych dolegliwości bólowych. Pobranie komórek macierzystych z aferezy może być nieprzyjemne w momencie wkłucia wenflonu w rękę, jednak jest to chwilowe i naprawdę do przeżycia. Po oddaniu mogą wystąpić objawy podobne do przeziębienia czy grypy, takie jak: zmęczenie, senność, bóle głowy czy obolałe ciało.
- Z perspektywy czasu co utkwiło ci w pamięci?
- Przed zabiegiem nie miałem pojęcia, że przy metodzie, którą wybrałem, należy wykonać serię zastrzyków. Przez pięć dni otrzymywałem podskórnie hormon wzrostu. Miał on na celu namnożyć komórki macierzyste, które następnie trafiły do analizy po pobraniu krwi. Ciekawostką jest to, że wiele osób wykonuje takie zastrzyki samodzielnie w domu, oczywiście po odpowiednim przeszkoleniu.
- Czy wiedziałeś, kto będzie biorcą twojego szpiku?
- Niestety nie powiedzieli mi imienia i nazwiska - wszystko ze względu na ochronę danych osobowych. Jedynie dowiedziałem się, że będę mógł pomóc Polce w wieku 50 lat.
- Czy bałeś się ewentualnych powikłań po zabiegu?
- W ogóle o nich nie myślałem. Poza tym pani pielęgniarka zapewniła mnie, że oddanie szpiku dla zdrowego dawcy nie wiąże się praktycznie z żadnym poważniejszym ryzykiem.
- Co poradziłbyś innym osobom, które chciałyby zostać dawcą szpiku, ale się boją?
- Co bym poradził? Na pewno, żeby za dużo nie rozmyślali i zrobili to jak najszybciej. To nic nie boli i nic nie kosztuje, a ta chwila dyskomfortu wkłucia igły naprawdę szybko mija. Warto też postawić się na miejscu osoby chorej, która potrzebuje przeszczepu szpiku. Dla niej wiadomość, że ktoś chce uratować jej życie, to jak wygrana na loterii - dosłownie. Jakim ciosem musi być dla niej wiadomość, że dawca rezygnuje tylko dlatego, że boi się bólu.
- Jakie są wady i zalety bycia dawcą?
- Nie ma żadnych wad. Są tylko zalety! Satysfakcja, jaką odczuwasz po pobraniu, jest nie do opisania, naprawdę. Towarzyszą ci ogromne emocje i mam nadzieję, że coraz więcej osób będzie mogło poczuć to co ja!
- A gdyby znowu zadzwonił telefon?
- Nie odmówiłbym. Bez wahania odpowiedziałbym, że nie mogę doczekać się, aby pomóc innym.
Rozmawiała: Nikola Stępień



Komentarze