pyta bezradnie jedna z mieszkanek naszego miasta. Takiego czynu dopuścił się 41-letni tomaszowianin, który z jednego z tomaszowskich barów ukradł puszkę, do której wrzucane były pieniądze na leczenie Zosi Bigos.
Do zdarzenia doszło w piątek, 8 października około godz. 14.40 w lokalu przy ul. Warszawskiej.
Pracownicy błyskawicznie powiadomili policję, która ustaliła okoliczności kradzieży. - Mężczyzna zabrał stojącą na blacie metalową puszkę, do której klienci wrzucali datki w ramach zbiórki na leczenie chorej dziewczynki. Po wyjściu z baru oddalił się w nieznanym kierunku. Funkcjonariusze przejrzeli zapis z kamer monitoringu i mając dobre rozpoznanie osobowe szybko wytypowali sprawcę kradzieży - relacjonuje st. asp. Grzegorz Stasiak, rzecznik prasowy tomaszowskiej policji.
Ustalenie miejsca pobytu wytypowanego 41-letniego tomaszowianina nie było łatwe, ponieważ od pewnego czasu nie miał on stałego miejsca zamieszkania. Policjanci dotarli do niego 9 października. - Był bardzo zaskoczony i już we wstępnej rozmowie przyznał się do kradzieży. Policjanci odzyskali tę puszkę w nienaruszonym stanie wraz ze znajdującymi się w niej pieniędzmi i została przekazana do fundacji prowadzącej zbiórkę - mówi G. Stasiak
Przeciwko 41-letniemu sprawcy wykroczenia został skierowany do sądu wniosek o ukaranie. Sąd może nałożyć na niego karę grzywny do 5 tysięcy złotych, ograniczyć jego wolność, a nawet zastosować karę aresztu.
ag



Komentarze