Wszystko drożeje i co chwilę zaskakiwani jesteśmy rachunkiem, ceną.
Dostałam rachunek za energię elektryczną. Wiedziałam, że będzie więcej, ale jest za dużo. Masło "ekstra" i nowa, ekstra cena... Czasami mam wrażenie, że oferenci bawią się z nami w ciuciubabkę.
We wrześniu kupowałam królika. Poprzednia cena: 18 do 24 złotych za kilogram. Mój królik skoczył do 38 zł. I na dodatek, jak się okazało na paragonie, był wołowiną (a może bykiem?). Miesiąc później kupiłam w Lidlu pięknego królika po 17 zł za kilogram. Paranoja. Trzeba najpierw sprawdzać cenę, szukać produktów tam, gdzie bardziej się to opłaca. A swoją drogą – przypominają mi się etykiety zastępcze. Pamiętają Państwo takie banderole na konserwach?
Skoro mowa o konserwach: jeśli wszystko tak podrożeje, że już dalej nie będziemy w stanie zaciskać pasa, odkopiemy schrony. W latach siedemdziesiątych zbudowano kilka takich schronów w Tomaszowie. Ja znam lokalizację jednego. Rośnie na nim trawka i zawsze, kiedy po niej chodzę, myślę, jakie to dobroci kryją się pod ziemią. Fakt, produkty zapewne przeterminowane, ale to, co kupujemy w sklepie, też nie zawsze jest pierwszej świeżości. Ostatnio dzieci sczęstowałam "waniejącą" szynką i ogonówką. Kury znajomego miały ucztę. Sanepid jest zajęty covidem, kota nie ma, myszy mają bal...
Narzekanie jest naszą narodowa cechą, więc dałam jej upust, chyba nie tylko we własnym imieniu. Dla równowagi: grzyby w lesie są za darmo. Wprawdzie i one się cenią, stosują reglamentację, ale jak pogoda dopisze, to jeszcze nazbieramy i na marynowane, i na suszenie. Pozostaje problem drożyzny. Trzeba to jakoś przełknąć, przystosować się, przecież słowo "droga" jest bardzo miłe. Kiedyś Wietnamczyk napisał do mnie list, zatytułowany "Drożyzna Nauczycielka Mila"...
Korzystając z okazji, składam wszystkim Drogim Koleżankom i Kolegom Nauczycielom życzenia z okazji naszego święta. Wszak nauczycielem nigdy nie przestaje się być?
Emilia Tesz



Komentarze