Wiele miast w Polsce może pochwalić się nadrzecznymi deptakami, po których chętnie spacerują mieszkańcy i turyści. Brzegami Pilicy w Tomaszowie ciężko przejść przez zarośnięte nabrzeża.
- A tam brud, syf i malaria. W zaroślach przesiadują amatorzy napojów wysokoprocentowych. Wyrzucane są też odpady - od butelek po meble i opony – mówi jeden ze spacerowiczów.
Z maczetą jak przez busz
Pomiędzy mostami na Brzustówce i Białobrzeskiej, tuż nad brzegiem Pilicy, wydeptane są wąskie ścieżki. - To nasza robota. Moja i mojej żony. Jakbyśmy tutaj nie chodzi, to by całkiem zarosło. Przychodzą też wędkarze, ale i inni spacerowicze. Widoki są malownicze, cisza, spokój, ale w niektórych miejscach przez te krzaki trudno przejść. Najlepiej z jakąś maczetą ,jak w buszu. Dlaczego gospodarze terenów nie dbają o nadpilickie bulwary? Przecież mogłoby to być wspaniałe miejsce dla tomaszowian do wypoczynku. Nie trzeba wiele. Utwardzić kawałek alejki i gotowe - mówi nasz rozmówca.
Rewitalizacją nadpilickich bulwarów powinny zająć się samorządy (miasto i powiat) w porozumieniu z Wodami Polskimi. Tereny nad rzeką są administrowane przez te podmioty.
- Do nas należy opieka nad samym korytem rzeki, na pewnych odcinkach również nad pasem nabrzeża, a w niektórych miejscach nawet szerzej w głąb lądu. Staramy się na bieżąco usuwać połamane drzewa i sprzątać ten teren. Postaramy się też w miarę możliwości oczyścić ścieżki z zarośli, żeby mieszkańcy mieli możliwość swobodnego spacerowania w tym miejscu - zapowiadają pracownicy Nadzoru Wodnego w Smardzewicach.
Nawet drzew nie ma kto sprzątnąć
Park Bulwary, Przystań przy ul. PCK - tam chętnie wypoczywają tomaszowianie. Nadpilickie bulwary mogłyby być kolejnym takim miejscem. Najlepiej zrobić przecinkę na całym pasie wzdłuż Pilicy. Zbudować deptak, postawić ławki, oświetlenie. Nawet do mostu kolejowego.
Jednak to tego potrzebna jest współpraca podmiotów administrujących terenami nad rzeką, a ta w ostatnich latach nie układa się najlepiej. Na Nowym Porcie jest nawet problem z usunięciem złamanych i spróchniałych drzew, które zagrażają bezpieczeństwu. - Kiedyś podczas nawałnicy runęła stara, wielka wierzba. Huk był taki, że pół osiedla postawiło na nogi. Niektóre konary wiszą od kilku lat. Jak komuś spadnie na głowę, to może się ktoś tym zajmie - mówi jeden ze mieszkańców.
Nad Pilicą na Nowym Porcie jedne drzewa rosną na terenie Wód Polskich, inne na działkach miejskich, jeszcze inne na powiatowych. Jak trzeba je usunąć, to jest problem, bo najpierw trzeba rozstrzygnąć, do kogo należy dane drzewo.
Kilka lat temu wzdłuż ulicy Nowy Port powstała kanalizacja deszczowa. Zaprojektowano (i później zbudowaną) ją tak, że przebiegała przez plac nad Pilicą, na którym miało powstać boisko (miasto wcześniej użyczyło ten teren mieszkańcom). Ostatecznie nie powstało, bo na środku przyszłej murawy wyrosła nagle studzienka, wystająca pół metra nad powierzchnię terenu. Kanał odprowadzający deszczówkę do rzeki został poprowadzony pod skarpą, na której rosły stare wierzby. Podkopane drzewa później runęły.
Oby przyszła rewitalizacja bulwarów była prowadzona bez takich bubli.
ag



Komentarze