20 września do Tomaszowa przyjechał minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Towarzyszyli mu inni politycy partii rządzącej, którzy odwiedzili trzy tomaszowskie szkoły.
Uczestnicy spotkania odwiedzili dwie tomaszowskie katolickie szkoły: im. Niepokalanego Serca NMP Królowej Polski i im. św. ojca Pio, a następnie udali się do Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 1. Ministrowi towarzyszył były minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, który podczas konferencji prasowej zorganizowanej w "mechaniku" powiedział, że "klasy mundurowe to jest niesłychanie ważny segment edukacji", argumentując, że od służb mundurowych zależy bezpieczeństwo państwa.
Z każdej szkoły w Tomaszowie, w której funkcjonują klasy mundurowe, wydelegowano grupy uczniów. Młodzież stała się jednak tłem dla politycznych wystąpień polityków PiS-u, którzy musieli sami sobie bić brawa. Znudzeni uczniowie siedzieli z tyłu sali gimnastycznej na krzesełkach. - Nikt nas nie prosił o to, żebyśmy tu przyszli. Zwyczajnie wydano nam polecenie - mamy służyć ministrowi. Polityka była mi zawsze obojętna, ale tego typu sytuacje sprawiają, że jej po prostu nienawidzę - wyznaje Kamil. - Wybierając klasę mundurową, chciałam uczyć się, jak służyć społeczeństwu. Teraz ktoś każe mi nosić mundur tylko dlatego, że przyjechali politycy jednej partii zrobić sobie ustawkę. To żenujące - dodaje Magda.
Oprócz konferencji prasowej odbyło się spotkanie w sali gimnastycznej ZSP 1. Tego dnia nie było żadnego święta związanego z edukacją. Można więc powiedzieć, że goście przyjechali do tomaszowskich szkół bez okazji, jednak złośliwi twierdzą, że politycy PiS-u pojawili się, żeby zaznaczyć obecność aparatu partyjnego w strukturach odpowiedzialnych za funkcjonowanie oświaty. - Jeśli młodzi ludzie widzą się w mundurach, aby w ten sposób służyć Polsce, to tym lepiej. Na pewno będziemy rozwijać szkolnictwo w klasach mundurowych - zapewniał minister Czarnek. W spotkaniu uczestniczyli również m.in.: prezydent Marcin Witko, starosta tomaszowski Mariusz Węgrzynowski, wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński, łódzki kurator oświaty Waldemar Flejszer, radni powiatowi KWW Marcina Witko, przedstawiciele służb mundurowych i mała grupa nauczycieli, którym wręczono dyplomy.
Z każdej szkoły w Tomaszowie, w której funkcjonują klasy mundurowe, wydelegowano grupy uczniów. Młodzież stała się jednak tłem dla politycznych wystąpień polityków PiS-u, którzy musieli sami sobie bić brawa. Znudzeni uczniowie siedzieli z tyłu sali gimnastycznej na krzesełkach. - Nikt nas nie prosił o to, żebyśmy tu przyszli. Zwyczajnie wydano nam polecenie - mamy służyć ministrowi. Polityka była mi zawsze obojętna, ale tego typu sytuacje sprawiają, że jej po prostu nienawidzę - wyznaje Kamil. - Wybierając klasę mundurową, chciałam uczyć się, jak służyć społeczeństwu. Teraz ktoś każe mi nosić mundur tylko dlatego, że przyjechali politycy jednej partii zrobić sobie ustawkę. To żenujące - dodaje Magda.Politycy wygłaszali swoje kwieciste przemówienia przez blisko godzinę, przedstawiając oświatę w Tomaszowie jako krainę mlekiem i miodem płynącą. Na sali gimnastycznej panował zaduch. Jeden z uczniów trzymający sztandar zemdlał, jednak nie przerwało to wygłaszanych wywodów. Nieprzytomny został wyciągnięty z sali, a sztandar dano drugiemu.
Podczas gdy uczestniczący w spotkaniu przemieszczali się między salami, w ZSP 1 pojawił się radny miejski Adrian Witczak. Przyniósł ze sobą transparent z napisem "Wolna szkoła". - To obrzydliwe, że w szkole organizuje się takie akademie ku czci. Szkołę tworzą uczniowie, nauczyciele i rodzice. Szkoła, aby mogła pełnić swoją funkcję, musi być wolna i autonomiczna. Szkoła musi być dla wszystkich. Akademie ku czci już były! - mówił radny Witczak.
Radny z dezaprobatą odniósł się do wystąpienia ministra. - Poza przekazem propagandowym minister Czarnek w swoich wypowiedziach udowodnił, że zupełnie nie zna problemów, z jakimi zmaga się tomaszowska oświata. Nie przyjechał tu poznać naszych problemów, tylko ogłaszać, jak jest wspaniale - zaznaczył.
Przed budynkiem szkoły do radnego Witczaka podszedł ubrany w mundur uczeń jednej z klas mundurowych, mówiąc, że kuratorka poleciła mu wyprosić radnego z terenu szkoły. Mówił, że zgadza się z napisem "wolna szkoła" widniejącym na transparencie trzymanym przez radnego, jednak został zobligowany do działań. Radny opuścił teren szkoły. Zanim to zrobił, usłyszał od osoby odpowiedzialnej za obsługę medialną w starostwie powiatowym, że będzie musiał zostać wycięty z nagrania.
Krzysztof Krasnodębski



Komentarze