Jan Borysewicz z Lady Pank specjalnie dla TIT-u!
Tak dobrej zabawy na koncercie, jak w sobotę, 28 sierpnia na Lady Pank, dawno w Tomaszowie nie było. Dawno też nie było u nas tak legendarnego zespołu, jak twórcy "Kryzysowej narzeczonej" czy "Zawsze tam gdzie Ty". Nam udało się zrobić wywiad z liderem i współzałożycielem Lady Pank, multiinstrumentalistą, kompozytorem i wirtuozem gitary Janem Borysewiczem.
- Joanna Dębiec: Zespół Lady Pank istnieje od 40 lat. Czy z tego owocnego czasu jakieś wydarzenie, koncert czy nagroda jest dla pana szczególnie ważna? Co pan najlepiej wspomina?
- Jan Borysewicz: Za największy sukces uważam to, że istniejemy nieprzerwanie od 40 lat, a od 27 w niezmienionym składzie. Nie ma konkretnego wydarzenia, które uznaję za jakieś kluczowe czy wyjątkowe. Nasza droga od początku usłana była zarówno sukcesami, jak i potknięciami, ale dzięki temu dzisiaj jesteśmy silni i świadomi swojej wartości na polskim rynku muzycznym. Wszystko to, co przeżyliśmy, zbudowało naszą legendę, na którą dziś przychodzą ludzie w liczbach, w jakich przychodzili w latach 80. To jest niesamowita i naprawdę piękna historia.
- Trasa koncertowa z okazji jubileuszu zespołu została przerwana przez pandemię koronawirusa i lockdown. Dopiero potem mogliście wrócić do koncertów. Czy ten okres bez kontaktu z publicznością był dla pana ciężki, czy tęsknił pan za koncertami? W końcu kiedyś graliście kilkaset rocznie... Czy może pandemia i sytuacja na świecie była dla was inspiracją do tworzenia?
- Pandemia nie była inspiracją, natomiast pozwoliła nam zatrzymać się i stworzyć nową płytę, która ukazała się w marcu z okazji 40-lecia zespołu. Tęsknota za sceną i publicznością jednak była ogromna, więc gdy tylko mogliśmy wrócić do w miarę regularnego koncertowania, poczuliśmy się jak za dawnych czasów i jakbyśmy mieli znowu po 20 lat. Pandemia pokazała, jak to wszystko jest kruche i jak trzeba szanować i cieszyć się z każdego spotkania z publicznością.
- Którą z piosenek z waszego repertuaru lubi pan najbardziej i dlaczego?
- Nie wymienię jednej. To jest niemożliwe, bo stworzyłem ich kilkaset.
- Nad czym obecnie pracujecie? Czy z okazji jubileuszu macie jeszcze jakieś niespodzianki, nowe piosenki dla fanów?
- Obecnie jesteśmy w trasie jubileuszowej LP40 i zamierzamy ją grać do końca przyszłego roku. Jeśli oczywiście pozwolą nam na to przepisy związane z pandemią. Trasa liczy kilkadziesiąt koncertów, nawet nie wiem dokładnie ile, ale zagramy je wszystkie, nawet jeśli przez pandemię trzeba będzie znowu coś przekładać.
- Podobno prywatnie raczej nie słucha pan dużo muzyki, jeśli jednak miałby pan wybrać swoich ulubionych artystów, to byliby to...?
- Jimi Hendrix. Na nim się wychowałem i dzięki niemu w wieku kilkunastu lat sięgnąłem po gitarę.
- Lady Pank, z ostatnim koncertem, grał w Tomaszowie sześć razy. Czy spośród tych wszystkich waszych tysięcy występów pamięta pan jakiś w naszym mieście? A może z czymś panu się Tomaszów kojarzy?
- Najbardziej z piosenką Ewy Demarczyk. A poważnie to nie pamiętam wszystkich koncertów, które graliśmy w Tomaszowie, ale wczorajszy będę pamiętał długo. Może dlatego, że po pandemii mam ogromny głód grania i inaczej to przeżywam, ale było naprawdę wyjątkowo. Ten koncert był świetny, publiczność bardzo oddana i głośna, jak na wszystkich naszych koncertach w ostatnim czasie.
- Ile pan ma gitar i która jest tą najważniejszą?
- Gitar mam ponad 40, ale pytanie, która jest dla mnie najważniejsza, jest takie samo, jak o ulubioną piosenkę. Wszystkie kocham jednakowo.
- Czy płyta LP40 będzie wydana na winylu?
- Tak, ukaże się jesienią. Również w wersji limitowanej, w specjalnym, kolekcjonerskim boxie.
- We wrześniu ma ukazać się pana płyta pt. "Wszystkie oblicza Jana Borysewicza". Jaka ona będzie? Kogo zaprosił pan do współpracy?
- To będzie kompilacja moich utworów, które stworzyłem na przestrzeni ponad 40 lat dla różnych artystów lub z ich gościnnym udziałem. Od Braci, Igora Herbuta i Anny Wyszkoni po Ewę Bem i Budkę Suflera.
- Skąd pan czerpie inspiracje do tworzenia muzyki?
- Ze wszystkiego. Ja codziennie gram na gitarze, tworzę jakieś nowe dźwięki, piosenki, codziennie mam nowe pomysły. Mogę powiedzieć, że to muzyka tworzy mnie.
- Zespół Lady Pank nazywany jest "polskimi Rolling Stonesami". Czy lubi pan to porównanie?
- Tak. Chciałbym grać tak długo jak oni i w takiej samej formie. Oczywiście niedawne odejście Charlie Wattsa kończy pewną epokę w muzyce i w historii Stonesów, ale mam nadzieję, że my też będziemy grać do końca życia.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Joanna Dębiec



Komentarze