Po ponad dwóch miesiącach możliwości odwiedzania najbliższych w tomaszowskim szpitalu swobodne wejścia na oddziały znów zostały wstrzymane. Rodziny pacjentów nie kryją oburzenia. Nie jest jednak tak, że odwiedzin nie ma wcale.
23 sierpnia br. zarząd TCZ podjął decyzję o ponownym wstrzymaniu odwiedzin u pacjentów. Jest ona podyktowana obecną sytuacją epidemiczną. W ostatnich dniach w powiecie tomaszowskim pojawiło się kilka nowych zakażeń i właśnie dlatego w obawie przed rozprzestrzenianiem się wirusa wśród pacjentów podjęto decyzję o wstrzymaniu odwiedzin. Rodziny pacjentów są zrozpaczone.
- Mój ojciec trafił niedawno do szpitala. Do tej pory go odwiedzałam normalnie, teraz już nie mogę, dla mnie to paranoja, bo przecież zakażeń prawie nie ma! - oburza się czytelniczka, która zadzwoniła do naszej redakcji. Zwraca też uwagę na to, że martwi się, że nie będzie mogła ojca dopilnować i że on przez to jeszcze gorzej podupadnie na zdrowiu, bo został w szpitalu kompletnie sam. Tymczasem, jak mówi Konrad Borowski, odwiedziny zostały wstrzymane właśnie dla dobra pacjentów, ponieważ pojawiły się nowe zakażenia koronawirusem w naszym powiecie i w tomaszowskim szpitalu jest jeden pacjent z COVID-19. - Nie chcemy, żeby wirus się rozprzestrzeniał, zwłaszcza, że najbardziej zagrożeni są pacjenci w złym stanie, leżący, musimy ich chronić - mówi K. Borowski. Dodaje, że decyzja została podyktowana też tym, że sami odwiedzający często nie stosowali się do zasad dystansu społecznego, noszenia maseczek itd. - Nie chcieli wchodzić np. do krewnego w pojedynkę, tylko całymi rodzinami, po kilka osób. Nie mamy prawa żądać od tych osób, żeby okazali się paszportem covidowym czy żeby robili testy, więc obawialiśmy się, że mogą zarażać pacjentów. W obecnej sytuacji nie może być tak, że np. w niedzielę do babci do szpitala przyjeżdża osiem osób, jeszcze z różnych stron Polski, bo to może stanowić niebezpieczeństwo zarówno dla tej babci, jak i dla innych pacjentów. Same osoby hospitalizowane zgłaszały nam, że czują się zagrożone takimi odwiedzinami różnych ludzi. Przecież jak zostają przyjęte na oddział, mają robione testy, nie mają koronawirusa, nikt nie chciałaby się zarazić w szpitalu - dodaje naczelny pielęgniarz.
Zaznacza jednak, że nie ma obligatoryjnego zakazu odwiedzania pacjentów. Nadal mogą się one odbyć, jeśli wyrazi na nie zgodę lekarz dyżurny czy koordynator oddziału. Dużo zależy od stanu pacjenta i od tego, na jakiej sali on leży, inaczej będzie w izolatce, inaczej w sali wieloosobowej. - Tak było też podczas ostrej fazy pandemii. Warto zaznaczyć, że nadal nie ma odwiedzin na oddziale onkologicznym, ale są wyjątki dla rodzin pacjentów terminalnych, którzy niestety mogą umrzeć i ktoś chciałby się z nimi pożegnać - wyjaśnia K. Borowski. Warto dodać, że szpital w Tomaszowie i tak dość długo był całkowicie otwarty dla odwiedzających, bo od czerwca br. Na przykład szpital w Opocznie otworzony został zalewie kilka tygodni temu.
J.D.



Komentarze