Na noc z czwartku na piątek, z 12 na 13 sierpnia przypada maksimum Perseidów - najintensywniejszego letniego roju meteorów, potocznie zwanych spadającymi gwiazdami.
Ich nazwa pochodzi od gwiazdozbioru Perseusza, to w nim w maksimum aktywności znajduje się radiant roju (czyli punkt, z którego wydają się "wybiegać" meteory). Spadają grupami po kilka, kilkanaście meteorów w ciągu kilku minut, zaś w maksimum można naliczyć ich nawet 110 w ciągu godziny.
Do obserwacji Perseidów nie potrzeba lornetki ani teleskopu. Ich śledzenie możliwe jest przy bezchmurnym lub w niewielkim stopniu zachmurzonym niebie. Do obserwacji najlepiej wybrać miejsce jak najbardziej pozbawione sztucznego światła i z widokiem nieprzesłoniętym drzewami czy wysokimi budynkami, a patrzeć w obszary nieba oddalone kilkadziesiąt stopni od radiantu roju. Jeśli trudno nam będzie zapewnić sobie optymalne warunki do podziwiania meteorów, możemy skorzystać z licznych transmisji on-line. 12 sierpnia od godz. 21.00 ma takie prowadzić m.in. Centrum Nauki Kopernik (www.kopernik.org.pl) czy Obserwatorium Astronomiczne w Truszczynach (www.facebook.com/ObserwatoriumTruszczyny), a także miłośnicy astronomii, w tym jej popularyzator Karol Wójcicki, prowadzący na Facebooku profil "Z głową w gwiazdach".
I jeszcze garść ciekawostek. Niegdyś meteory nazywano łzami św. Wawrzyńca, który zginął męczeńską śmiercią około 10 sierpnia. W niektórych kręgach kulturowych każdą spadającą gwiazdę uważano za zwiastun czyjejś śmierci. W innych wierzono, że spełni wypowiedziane na jej widok życzenie.
Opracowano z wykorzystaniem materiału z serwisu PAP Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl
wk



Komentarze