Ozdobne lampy parkowe w stylu kaszubskim, instrumenty ludowe, metalowe ptaki, smoki, szable, postacie i pojazdy z bajek i znanych produkcji filmowych - to wszystko z metalu robi pan Paweł, mieszkaniec naszego miasta. W jaki sposób zaczęła się jego pasja? Co robi ze swoimi dziełami?
Mieszkaniec Tomaszowa z obróbką metali związany jest od młodzieńczych lat, jednak swój talent odkrył nie tak dawno. - Z zawodu jestem tokarzem. Obecnie pracuję w Spółdzielni Mieszkaniowej "Przodownik" - mówi pan Paweł. - To co robię, jest moim hobby. Metaloplastyką zajmuję się dopiero od 2014 roku. Zaczęło się to nagle. Na początku tworzyłem drobne rzeczy i tak z miesiąca na miesiąc powstawało coraz więcej figur. Zauważyłem, że dobrze mi to wychodzi i tak już zostało - dodaje.Tomaszowianin jest bardzo skromny, nie uważa się za wielkiego artystę, mimo że jego dzieła są nawet w Kaszubskim Parku Miniatur. Postacie ze współczesnych bajek, takie jak Minionki zrobione z beczek i innych zbiorników czy olbrzymie (nawet 5-metrowej wysokości) pojazdy z "Gwiezdnych Wojen" podświetlane żarówkami i zasilane akumulatorami - to tylko niektóre z prac pana Pawła, które trafiają w różne zakątki Polski. Jest też twórcą metalowej karocy, którą podziwiali widzowie TVN Turbo. Obecny właściciel karocy wozi nią ludzi do ślubu.
Pan Paweł próbował zainteresować swoją działalnością samorządy terytorialne. - Byłem kiedyś w Urzędzie Miasta, w wydziale kultury. Myślałem o tym, że metalowy smok, którego zrobiłem, może stanąć np. w Grotach Nagórzyckich. Niestety moja propozycja nie spotkała się z żadnym odzewem - mówi. Jednym z metalowych smoków pana Pawła zainteresowane były władze Krakowa.
Tomaszowski artysta nie myśli o otworzeniu działalności i rozszerzeniu sprzedaży. Dlaczego? - Wszystko sprzedaję pocztą pantoflową. Nigdzie się nie ogłaszam. Ludzie kupują. Jeżeli jakaś firma bądź instytucja państwowa będzie zainteresowana kupnem, mogę podpisać umowę o dzieło - mówi nasz rozmówca. - Przyznam szczerze, że nie myślałem o oficjalnej działalności. Może dlatego, że nie widzę nikogo, kto by się na tym znał. To nie jest takie proste - dodaje.
K. Krasnodębski



Komentarze