Drzewa powyrywane z korzeniami, połamane nagrobki, zawalone gałęziami aleje, uszkodzone chłodnie... tak wyglądały tomaszowskie cmentarze po nawałnicy, która przeszła przez miasto w piątek, 9 lipca. Ludzie płakali, widząc uszkodzone groby swoich bliskich.
Dwa wielkie drzewa z korzeniami wyrwała wichura na cmentarzu miejskim przy ul. Dąbrowskiej w Tomaszowie. Pięć kolejnych, jak informuje Joanna Pluta, kierowniczka tego miejsca, zostało złamanych. Uszkodzone zostały też chłodnie.
- Baliśmy się, bo tak lało, że woda podchodziła pod kaplicę - opowiada. Na szczęście kaplica nie została zalana, ale chłodnie nie działają i administracja czeka na naprawę. Na tym cmentarzu nie doszło jednak do uszkodzeń nagrobków. - Drzewa spadły na tę część za aleją dziecięcą i ominęły groby - opowiada J. Pluta. Gałęzie zostały już posprzątane, a powalone drzewa zgłoszone do usunięcia do powiatu, zgodnie z procedurą.
Dużo gorzej było na cmentarzu przy ul. Smutnej. W sobotni poranek ludzie z przerażeniem wchodzili na teren nekropolii. Wielka drzewa i gałęzie leżały na alejkach, nagrobkach i między nimi. Obraz jak po kataklizmie. Gałęzie i drzewa da się sprzątnąć, ale co z uszkodzonymi nagrobkami? Niestety nie udało nam się uzyskać odpowiedzi w kancelarii cmentarza. Odsyłano nas do rzecznika łódzkiej kurii, pod którą cmentarz podlega. Jego telefon był niedostępny. Cmentarz od takich zdarzeń powinien być ubezpieczony, a warto też wiedzieć, że i my sami możemy ubezpieczyć pomniki swoich krewnych.
Podobnie ciężka była sytuacja na cmentarzu w Białobrzegach. W Tomaszowie drzewa były wyrwane też w innych miejscach. Jak powiedział nam Szymon Michalak, dyrektor Zakładu Dróg i Utrzymania Miasta, w Parku Bulwary wichura powaliła trzy - dwie brzozy i topolę. Akurat w przypadku tych pierwszych nie jest to dziwne przy tak wielkim wietrze - brzozy mają płytki system korzeniowy. Przez nawałnicę ucierpiało też schronisko dla zwierząt przy ul. Kępa. Aż przez 48 godzin nie było tam prądu.
Joanna Dębiec




Komentarze