24 czerwca wieczorem w Tomaszowie miało miejsce gradobicie. Przed burzą do domu nie zdążył wrócić pewien rowerzysta, który jeździł po lesie w okolicach jednostki wojskowej. Wyjechał na drogę i wtedy z nieba zaczęły lecieć lodowe kule. Miał szczęście, że nadjeżdżał policyjny radiowóz. Funkcjonariusze zabrali go do środka (spakowali też jednoślad) i odwieźli do domu. Rodzina rowerzysty przysłała podziękowania do tomaszowskiej komendy za udzieloną pomoc. (ag)
Z OSTATNIEJ CHWILI:



Komentarze