Tomaszowskie pielęgniarki protestują przeciwko niskim płacom. Nie odeszły od łóżek chorych, ale nie wykluczają, że w ramach strajku może do tego dojść. Przyłączyły się też do wojewódzkich protestów w Łodzi i centralnych w Warszawie.
Protesty i strajki ostrzegawcze pielęgniarek i położnych odbyły się w czerwcu w całej Polsce. Uczestniczyły w nich również przedstawicielki tego zawodu z Tomaszowskiego Centrum Zdrowia.
- 12 maja nasza delegacja wzięła udział w proteście w Warszawie, który odbywał się między gmachem Sejmu a Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. 7 czerwca wzięłyśmy udział w spotkaniu w sprawie sytuacji pielęgniarek pod Urzędem Wojewódzkim w Łodzi, a 15 czerwca w strajku w Warszawie, pod Sejmem - opowiada Grażyna Rusek, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Zakładowej Organizacji przy Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Na strajki wyjechało po kilkanaście osób z Tomaszowa. Były to zarówno panie ze związku, jak również spoza - młodsze stażem i te, które pracują w zawodzie po 40 lat. Wszystkim przyświecał jeden cel: poprawa losu tej grupy zawodowej i sprzeciw wobec nowych pomysłów rządu. - Jesteśmy niezadowolone i rozgoryczone, i chcemy to pokazywać i mówić głośno o tym, co się dzieje - mówi G. Rusek. Ogólnopolski protest ma związek z nową ustawą o płacach minimalnych w podmiotach leczniczych. Według założeń rządu stawka dla pielęgniarek miałaby zależeć od ich wykształcenia i średniej płacy w Polsce. Płaca minimalna dla pielęgniarek po szkole średniej lub studium wyniosłaby teraz 3770 zł. Pielęgniarki chcą gwarancji 5,1 tys. zł dla wszystkich. Nowelizacja przepisów jest już obowiązującym prawem. - Powoduje ona przepaść między pielęgniarkami z wyższym wykształceniem i licencjatem a tymi ze średnim o 1300 zł zasadniczej pensji – mówi G. Rusek. - Uderza to w te pielęgniarki, które mają np. po 40 lat pracy w zawodzie, są przed emeryturą, nie pójdą już na studia do Łodzi czy Piotrkowa. Nie pozwala im na to np. zdrowie, sprawy rodzinne, dyżury, przemęczenie wieloletnią ciężką pracą - dodaje przewodnicząca, zaznaczając, że kiedyś w Tomaszowie była szkoła dla pielęgniarek i wszystko funkcjonowało inaczej. - Obecnie tak doświadczone i tak potrzebne w szpitalach osoby są traktowane w ten sposób. To przykre, bo przecież uczą koleżanki, które np. przychodzą bez doświadczenia, ale mają studia wyższe - wyjaśnia Grażyna Rusek. Zmiany są przykre dla środowiska, zwłaszcza, że pielęgniarek brakuje. Jak mówi G. Rusek, problem jest zwłaszcza z pielęgniarkami pediatrycznymi, instrumentariuszkami czy anestezjologicznymi. - Z około 500 pielęgniarek w TCZ blisko 65 proc. to te z wykształceniem średnim, choć część z nich ma pewnie specjalizację, ale i ona nie gwarantuje tak dobrego współczynnika do wyższej pensji - dodaje. Szpital na znak poparcia dla protestu został oflagowany, a na bramie wjazdowej pojawił się baner informujący o proteście. Pielęgniarki ze związku rozniosły też ulotki do oddziałów. - Specyfika pracy pielęgniarek i położnych jest ciężka. Średnia wieku to 53 lata w Polsce. Biegamy z pracy do pracy, by zarobić. Praca zmianowa też jest wyniszczająca - zauważają panie, które były na proteście.
Są zdenerwowane, że przy łóżkach chorych spędzają więcej czasu niż lekarze, a wciąż są traktowane źle. - W pandemii najlepiej widać, że nas brakuje, jesteśmy dodatkowo narażone i jeszcze, zwłaszcza na początku, spotykały nas strasznie trudne sytuacje. Ludzie się nas bali, traktowali jak zarazę - opowiada G. Rusek. - Do mojego domu było włamanie, jak przyszli policjanci, to aż się odsunęli, jak się dowiedzieli, gdzie pracuję. Druga para funkcjonariuszy już zachowała się inaczej - wspomina kobieta z żalem. Nie wyklucza, że i w Tomaszowie pielęgniarki odejdą od łóżek chorych, jak zmusi ich do tego sytuacja. - Na razie nie jesteśmy w sporze zbiorowym. Powstrzymało nas to, że jesteśmy w trakcie rozmów z zarządem TCZ. Nie ukrywamy, że nie jest u nas tak jak powinno być. Chcemy mieć w szpitalu lepsze warunki pracy, rozmawiamy o obsadach dyżurowych, brakach sprzętowych i innych bolączkach - wyjaśnia nasza rozmówczyni. I ona, i inne pielęgniarki ze związku podkreślają, że walczą dla całego środowiska o lepsze warunki płacy i pracy.
J.D.



Komentarze