Rozbite szyby aut, długie kolejki do wymiany
W ostatnich dniach w sieci pojawiły się informacje o "polowaniach" policjantów na kierujących autami z uszkodzonymi szybami po gradobiciu. - To zwykły fake news, nieprawda! Policjanci nie zatrzymani żadnego dowodu rejestracyjnego auta z szybą uszkodzoną przez grad.
Widzimy co się dzieje. Jaka jest skala zniszczeń - wyjaśnia st. asp. Grzegorz Stasiak, rzecznik tomaszowskiej policji. Kierowcy ustawiają się w kolejkach do mechaników. - Pracujemy od godz. 5.00 do 22.00, prawie nie śpimy. Mamy dodatkowych ludzi. Telefon dzwoni non stop, ale nie jesteśmy w stanie wymienić więcej niż 20 szyb dziennie - mówi właściciel jednego z warsztatów.
Tysiące zniszczonych aut
Skala zniszczeń jest ogromna. - Patrząc na to, co się dzieje od tygodnia, to można powiedzieć, że w mieście zostało uszkodzonych tysiące aut. Na każdym parkingu osiedlowym około połowa. W niektórych autach zarówno przednie, jak i tylne szyby. Grad potłukł też szyby aut stojących w komisach czy na parkingach firm - wyjaśnia mechanik.
Kolejki do warsztatów ustawiły się już piątek, 25 czerwca wcześnie rano (w dzień po gradobiciu). Rozdzwoniły się też telefony. - Dzwonią ciągle od tygodnia. Przepraszamy, ale wszystkich nie jesteśmy w stanie odbierać. Musimy też zająć się samą wymianą szyb. Terminy umawiamy dopiero na sierpień, ale można przyjeżdżać i próbować, może zwolni się kolejka. Trzy razy dziennie przyjeżdżają dostawy szyb. Ludzie szukają "używek", żeby było taniej. Nowa szyba przednia kosztuje nawet kilka tysięcy złotych. Prosimy w pierwszej kolejności o zgłaszanie się tych kierowców, których uszkodzenie aut wyklucza je z ruchu - mówi właściciel jednego z warsztatów.
W Tomaszowie są dwie firmy ściśle specjalizujące się w wymianie szyb samochodowych. Doraźnie te usługi świadczą też inne warsztaty. W ostatnich dniach w mieście pojawiły się również auta samochodowych szklarzy z innych województw.
Nie karzemy za uszkodzenia od gradu
W sieci zamieszczono informacje, że policjanci zatrzymują dowody rejestracyjne pojazdów uszkodzonych po gradobiciu. Już w piątek po mieście miało krążyć nieoznakowane czarne bmw, a funkcjonariusze drogówki mieli urządzać akcje na wylotówkach z miasta, na ul. św. Antoniego i na ul. Spalskiej. - Żadne skomasowane działania w tym zakresie nie były prowadzone! - dementuje kom. Andrzej Mela, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego tomaszowskiej policji.
- Ani drogówka, ani prewencja czy grupy Speed. Policja tomaszowska, ani łódzka nie prowadziła takich akcji. Ta informacja, to był zwykły fake news. Od 25 czerwca do 28 czerwca policjanci zatrzymali siedem dowodów rejestracyjnych: cztery za brak aktualnych badań technicznych, a trzy za usterki i uszkodzenia kolizyjne. Jednak żadnego od auta z szybą stłuczoną przez grad. Widzimy jaka jest sytuacja, nasze radiowozy też zostały zniszczone. Staramy się być wyrozumiali - dodaje st. asp. G. Stasiak.
ag



Komentarze