Niedziela, 11 stycznia 2026, Imieniny: Feliksa, Honoraty, Marty

 

kamila mŻyją obok nas. Niby zwyczajnie, a jednak z wielką siłą. Siłą ukrytą w drobnych czułych gestach, w nieprzespanych nocach, w pracy często ponad siły, w trosce, radościach i chorobach. W ulubionych naleśnikach, w wycieraniu łez, w pierwszych krokach. Czasem życie kładzie im setki kłód pod nogi, ale one się nie poddają. Matki. Bohaterki dnia codziennego.

A Ciebie dziecko zawsze dobrze widzę...

Pani Kamila Bąkiewicz często nie widzi gdzie córce upadła zabawka, i boi się, że nie zauważy, czy nie wzięła małego elementu do buzi, ale widzi uśmiech na jej małej twarzy, słyszy radość, czuje szczęście z macierzyństwa.

To matka trzyletniej Igi, która sama od dziecka jest niepełnosprawna. Urodziła się jako wcześniak z retinopatią. Ma uszkodzony wzrok. Na jedno oko nie widzi wcale, na drugie tylko w 30 proc. Mimo tego starała się żyć zawsze jak zdrowe osoby. Uczęszczała do zwykłej podstawówki, próbowała funkcjonować jak inne dzieci, robić to, co one. Ale było jej podwójnie ciężko. Czasem dzieci się z niej śmiały. Każde z tych doświadczeń nauczyło ją, że musi być wytrwała. Tego samego uczy swoją córkę.

Kamila skończyła studia na kierunku resocjalizacja z profilaktyką uzależnień i dodatkowo jest technikiem masażystą. - Są to kierunki związane z pomocą innym, bo wiem jak ta pomoc jest ważna – mówi tomaszowianka. Sama od 1996 r. działa w tomaszowskim kole Polskiego Związku Niewidomych. Jak mówi Michalina Matuszewska z jego zarządu, zawsze była bardzo aktywna. Obecnie Kamilę pochłania macierzyństwo. Dla niej to była wielka niewiadoma. - Zawsze się obawiałam, czy w wyniku porodu nie pogorszy mi się wzrok. Obawiałam się też, czy dam radę opiekować się dzieckiem, o jego przyszłość. Do tej pory mam w sobie jakiś lęk, np. o to jak pomogę dziecku w lekcjach. W końcu mam dużą wadę i sama potrzebuję pomocy – zauważa nasza rozmówczyni. Widzi tylko z bliska. Jak jej córeczka była mała to martwiła się, czy będzie umiała ją kąpać i o to, że nie zauważy np. gdzie jej upadł smoczek czy butelka. - Na szczęście dawałam sobie radę i teraz jest coraz lepiej, bo córka coraz więcej rozumie, jak coś jej upadnie czy zgubi, to sama już umie znaleźć. Czasem już mi coś podaje i pomaga. Uczę ją też porządku, bo ja sama w związku z moją niepełnosprawnością wolę mieć uporządkowaną przestrzeń – opowiada. Miała też obawy, że nie zauważy, jak dziecko weźmie jakiś mały przedmiot do buzi. Zabawki kupuje zawsze duże. Mimo tego że niedowidzi, ma poczucie humoru i dystans do siebie. Nie rozpacza, tylko widzi jasne strony życia i różnych zdarzeń. - Ostatnio byłyśmy z córką przy rozwieszonym praniu, dalej ona zobaczyła sąsiadów. Pytała: mamo, co to. Ja jej mówiłam, że pranie, a ona powtarzała pytanie. Pokazywała na nich, a ja ich z daleka nie widziałam – śmieje się kobieta. Ale czasem jest jej przykro. Np. jak szła z dzieckiem, a jakaś pani powiedziała - niech pani zobaczy, sznurówka się dziecku rozwiązała. - A ja nie widziałam, przestraszyłam się, że mogła się przewrócić – mówi Kamila. Czasem dla matki niedowidzącej problemem są też bariery architektoniczne. - Na przykład ostatnio byłam z mężem i córką przy fontannach na placu Kościuszki. Jak idą przede mną, to ich widzę i wiem, jak mam iść, ale muszę tam uważać, bo są wystające płyty w nawierzchni, których nie jestem w stanie zauważyć. Nie są one w żaden sposób oznaczone, można się przewrócić – zauważa K. Bąkiewicz. Cieszy się za to, że w Tomaszowie są autobusy z włączonym dźwiękiem. Dzięki temu wie, jaka emzetka podjechała i gdzie jedzie. - W Piotrkowie takich nie widziałam.

Pomimo trudności macierzyństwo daje jej dużo siły i radości. - Już nie wyobrażam sobie życia bez Igi. Jest taka radosna, taka emocjonalna, tak głośno się śmieje. Nadaje mi energię do życia. Czasem też jak obserwowałam jak taki mały człowieczek walczy, jak się stara np. przewrócić na brzuszek, podnieść głowę, potem wstać czy chodzić myślałam: ja mam się  poddać? Nigdy – mówi Karolina.

Pomimo wychowywania córki i niepełnosprawności jest aktywna zawodowo. - Nie pracuję na razie w zawodzie. Ciężko znaleźć pracę, ponieważ pracodawcy boją się pracownika niepełnosprawnego, wolą zatrudniać zdrowe osoby – zauważa nasza rozmówczyni. Obecnie, kiedy córka jest w przedszkolu, jest telemarketerem. Obowiązki wykonuje zdalnie, co sobie ceni. Ale nie powiedziała ostatniego słowa. - Zawsze lubiłam się uczyć, rozwijać, pomagać innym, więc jak córka podrośnie, będą na pewno zawodowo próbować różnych zajęć – uśmiecha się. Między jednym telefonem a drugim, sprząta, gotuje, pierze, prasuje, potem bawi się z córką, chodzi na spacery, pokazuje jej świat i życie. - Widzę, że ona się bardzo ładnie rozwija, że od małego tak jak ja jest twarda, wytrwała, że moja niepełnosprawność jest dla niej naturalna, ale jednocześnie uczy ją pomagania, samodzielności. Nie boi się na placach zabaw, jest śmiała – zauważa Kamila. Swojej córeczce czyta powiększone bajki, korzystała z butelek z wytłoczonymi miarkami i cyferkami. Takie rzeczy ułatwiają życie niedowidzącym czy niewidomym matkom. Ale są też utrudnienia. Np. na skrzyżowaniach, gdzie nie ma sygnalizacji dźwiękowej. Sama świetlna nie wystarcza. Wciąż w miastach są bariery dla osób niepełnosprawnych. Bariery są też w głowach zdrowych. - Po porodzie miałam córkę przy sobie i nie zauważyłam, że zrobiła w pieluszkę. A położona bardzo ostro do mnie powiedziała: nie zauważyła pani? Takie słowa bolą – mówi Kamila. Na co dzień jednak się tym nie przejmuje. Bierze córkę na ręce, by bardziej zobaczyć jej wielki uśmiech. Jej oczy, które mówią: dziękuję mamo.

Dla dzieci pokonuje nałóg

Pani Magda (imię na prośbę zostało zmienione) mieszka w Tomaszowie z mężem i dwóją dzieci. Nie była idealną matką. Ale czy w ogóle są takie? Była matką, która dzieci mogła stracić. Piła. Mówi, że wszystko zaczęło się od kłótni z mężem. Od niesnasek z teściową. - Zarówno on, jak i ona pili. Zaczęłam w to wsiąkać, nawet ciężko wskazać moment, kiedy wpadłam w nałóg, ale stało się to bardzo szybko - wspomina kobieta. Dzieci były wtedy małe. Zaprowadzała je do przedszkola i szkoły, ogarniała dom, a wieczorami musiała się napić. Z czasem zaczęło być tak, że szła do szkoły już "wczorajsza", a potem otwierała jedno lub dwa piwa i tak odbierała dzieci. Nauczycielki zaczęły zauważać, że jest pod wpływem alkoholu, więc dochodziło do sytuacji, że szwagierka musiała przyjść po chłopców. - W tamtym dniach było tak, że jak tylko pokłóciłam się z mężem czy ktoś mi zwrócił na coś uwagę to dostawałam nerwów i musiałam się napić. Jak siostra męża mi mówiła, ty za dużo pijesz, ta nie mogłam tego znieść, nie przyznawałam się do picia, jak to - ja przecież nie jestem alkoholiczką - i otwierałam butelkę - przyznaje kobieta. Jej dzieci zaczęły zauważać, że coś jest nie tak. Cierpiały, kiedy mama "po kielichu" znów przyszła do szkoły. Ojciec też pił, było biednie, rodzina musiała korzystać z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. - Dochodziło do tego, że ja przez picie nie mogłam spać, miałam omamy, cała się trzęsłam - wyznaje pani Magda. - Bardzo pomogła mi pani kurator, której wszystko mogłam powiedzieć, ona zawsze mnie wysłuchała. A także pani asystentka z MOPS-u. One mnie mobilizowały do zaprzestania picia, nawet do pójścia do dentysty, bo tak zęby miałam popsute - wspomina tomaszowianka. W końcu stanęło nad nią widmo utarty dzieci. Bała się domu dziecka, tego, że ich nie zobaczy. Poszła na odwyk dla siebie i dla nich. Chciała być lepszą matką. Niestety po leczeniu znów się napiła. - Wtedy pani kurator powiedziała mi o wszywce alkoholowej. Uczepiłam się tej myśli jak ostatniej deski ratunku. I to mi pomogło. Czułam wielką motywację i jeszcze wielki lęk, że jak sięgnę po alkohol, to coś mi się stanie i dziećmi nie będzie miał się kto zająć.

Nie piję już od pięciu lat - cieszy się kobieta. Z wszywki skorzystał też jej mąż. Obecnie, jak dowiedzieliśmy się od pracowników MOPS-u, rodzina nie korzysta już z pomocy społecznej. Wyszli na prostą, zajmują się dziećmi, pracują. - Teraz moje dzieci mają problemy zdrowotne, dużo jeździmy z nimi po lekarzach i wiem, że nie dałabym rady, gdybym nadal piła. Obiecałam sobie, że dla nich nigdy nie wrócę do nałogu. Bo one są dla mnie najważniejsze - mówi Magda. Słyszała czasem, jak ludzie mówili o niej, że nie da rady wyjść z nałogu. A ona wyszła. Nie poddała się. - Teraz już nie mam tamtych przyjaciół, ale to nie byli prawdziwi przyjaciele, to byli przyjaciele od kieliszka. Jak wyszłam z picia, to się okazało, kto kim jest. Wiele koleżanek już przestało wpadać niby na kawę. Mówimy sobie tylko cześć. Ale może to i dobrze, bo trzeba odciąć się do toksycznych ludzi. Trzeba wziąć się w garść i walczyć o trzeźwość.

Zamiast picia "kręci" ją teraz praca, dzieci, wszelkie aktywności, takie jak uprawianie ogródka. O tamtym czasie chce zapomnieć. - Chcę pomóc koleżance wyjść z picia, ale wiem, że jak się samemu nie chce sobie pomóc, to nikt nie pomoże.

Dzień Matki jest dla niej szczególny. - Może nie byłam i nie jestem idealna, ale dla swoich dzieci przestałam pić i mogę powiedzieć, że jestem z siebie bardzo dumna.

 Joanna Dębiec

Pin It

Komentarze





Naprawa sprzętu AGD

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Materiały Urzędu Miasta

TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy
Agencja Wydawnicza PAJ-Press

ul. Długa 82
97-200 Tomaszów Mazowiecki,
tel. 44 724 24 00 wew. 28 (biuro ogłoszeń)
tel. kom. 609-827-357, 724-496-306

WYRÓŻNIONE

Z wizytą i upominkami u "Krasnoludków"

Uczniowie z I Liceum Ogólnokształcą...

Wycinka lasu w okolicach Białej Góry

– Ogromne obszary zostały całkowici...

Wciąż nie wybrano nowego starosty

Już w nadchodzący piątek radni znów...

W Tomaszowie dużo więcej osób umiera, niż się rodzi

Co roku sprawdzamy w Urzędzie Stanu...

W orszaku "popłynęli" łodziami

Wierni z parafii św. Rodziny przy u...

Urząd Skarbowy informuje

14 stycznia w godz. 11.00–14.0...

Tragiczny sylwester

31 stycznia około godz. 21.50 na dr...

Tłumy na wigilii u państwa Dębców

Setki Tomaszowian otrzymały świątec...

Światła i rogatki zamiast STOP-u

W ostatnich dniach starego roku zmi...

SUBIEKTYWNY PRZEGLĄD WYDARZEŃ 2025 ROKU

Każdy z nas przeżywał inaczej minio...

NAJNOWSZE

Mnóstwo chętnych do budowy bloków

Tuż przed świętami SIM KZN Łódzkie ...

Co dalej z przychodnią w Białobrzegach?

Część mieszkańców osiedla Białobrze...

Wciąż nie wybrano nowego starosty

Już w nadchodzący piątek radni znów...

Juniorzy kontra seniorzy

Siatkówka mężczyzn w III lidze Trw...

Czas na półfinały

Siatkówka młodzieżowa Trwają młodz...

Kiedy zapadnie wyrok?

W Sądzie Rejonowym w Tomaszowie trw...

O zieleń miejską zadba Pol-Trak

Choć w najlepsze trwa zima, to wład...

Pomoc i serce dla bezdomnych

Podopieczni Schroniska dla Bezdomny...

Tłumy na wigilii u państwa Dębców

Setki Tomaszowian otrzymały świątec...

Kolędy na góralską nutę

...wybrzmiały w minioną niedzielę, ...

 

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI
Instagram