Od dziś (1 kwietnia – to nie prima aprilis) w Zakładzie Gospodarki Ciepłowniczej w Tomaszowie obowiązują nowe taryfy cen i stawek opłat oraz warunków ich stosowania. To druga podwyżka w tym sezonie grzewczym. Nowa cena ciepła to 36,49 zł za gigadżul. To niespełna 10-procentowa podwyżka, bo od listopada płaciliśmy 33,16 zł/GJ. Równolegle rosną elementy opłaty za przesył czy nośnik.
Dawno minęły czasy, gdy energia cieplna z miejskiej kotłowni w Tomaszowie była tania. Jak bajkę można wspominać 2016 rok, gdy o naszym mieście zrobiło się głośno w całej Polsce, bo energia cieplna z miejskiej spółki staniała. Ale radość minęła szybko.
Pojawiły się bowiem nowe, ciągle rosnące koszty - zakup uprawnień do emisji gazów cieplarnianych.
O ile na zakup uprawnień emisyjnych w 2016 roku ZGC wydał ok. 400.000 zł, to rok później już 800.000 zł, a ostatnio ruszyła prawdziwa lawina. W 2019 r. dodatkowe uprawnienia kosztowały już 2.763.480 zł, a w roku minionym wyszła kwota 3.617.000 zł. W tym roku będzie to już grubo ponad 5 mln zł.
Zadziwiająca jest deficytowa działalność Zakładu Gospodarki Ciepłowniczej, czyli jedynej firmy miejskiej, która przed długie lata miała wysokie zyski, a od 2018 roku dołuje. Strata na koniec 2019 roku wynosiła ponad 456 tys. zł, a rok miniony jest znacznie wyższa, choć oficjalnie jeszcze bilansu nie poznaliśmy.
Rzecz w tym, że spółka nie ma możliwości podnoszenia ceny sprzedawanego ciepła do wysokości, która rekompensowałaby wzrost kosztów. Musi to robić według taryfy zatwierdzonej przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Procedura administracyjna zmiany cen jest długotrwała.
Głównym, a właściwie jedynym powodem ciągłych podwyżek cen ciepła są rosnące w tempie rekordowym ceny uprawnień do emisji CO2, które są kupowane na giełdzie. Dla porównania jeszcze w lutym 2018 roku uprawnienia kosztowały 10 euro za tonę, aby pod koniec ubiegłego roku osiągnęły cenę 28 euro za tonę. Prezes Woźniak mówi, że w obecnie zatwierdzonej taryfie cenę uprawnień emisyjny określono na ok. 150 zł za tonę, a w rzeczywistości obecnie stawka ta wynosi już 43 euro.
- Na wzrost naszych cen ma wpływ również tzw. opłaca mocowa, należna Polskiej Grupie Energetycznej, która zaczęła obowiązywać od nowego roku, a dotyczy wszystkich odbiorców prądu – dodaje prezes.
Przy spalaniu węgla, do czego potrzeba kupować uprawnienia, spółka będzie wpadała w coraz większe długi, aż splajtuje. Co wtedy będzie z ogrzewaniem miasta?
Ciepło w Tomaszowie w porównaniu i innym miastami podobnej wielkości ciągle nie jest zbyt drogie. Ceny u sąsiadów są nawet dwukrotnie wyższe. Jednak nasz ZGC przynosi straty i musi je minimalizować, przerzucając część kosztów na mieszkańców. Ciepło będzie drożeć nadal. Jak mówi prezes spółki, w tym roku należy się spodziewać jeszcze jednej podwyżki.
Ryszard Pożyczka



Komentarze