Na lekcjach w II Liceum Ogólnokształcącym
- To zamierzony zabieg mający na celu zabicie człowieka w łonie matki. Zostaje zniszczone życie oraz okaleczone ciało i psychika matki - antyaborcyjne tezy głosi na lekcjach wychowania do życia w rodzinie jedna z nauczycielek biologii w II Liceum Ogólnokształcącym.
Dyrektorem II Liceum Ogólnokształcącego jest Arkadiusz Broniarek, wieloletni katecheta. Z informacji, jakimi dysponujemy, wynika, że nauczycielka, która w taki sposób prowadzi lekcje, jest siostrą pana dyrektora. O tym, jak wyglądają zajęcia, opowiadają rodzice uczniów. - W ten sposób nie tylko uczy się mitów związanych z aborcją. Nauczycielka za pomocą przygotowanej prezentacji wkłada do głowy uczniom kompletne bzdury sprzeczne z wiedzą naukową - mówi pani Karolina, matka jednej z licealistek. - Razem z innymi rodzicami początkowo chcieliśmy porozmawiać na ten temat z dyrektorem. Doszliśmy jednak do wniosku, że nic to nie da. Przeciwnie. Nasze dzieci mogłyby być w jakiś sposób dyskryminowane - dodaje.
Swoją dezaprobatę i oburzenie wyrażają młode dziewczyny. - Wybierając tę szkołę, kierowałam się pozytywnymi opiniami o niej. II LO uchodziło za renomowane. Czasami żałuje, że tu jestem - mówi jedna z licealistek. - Nie dość, że państwo robi z nami co chce, traktując nas gorzej niż zwierzęta, to musimy słuchać takich wywodów. Byłam na każdym proteście kobiet w Tomaszowie. Teraz słucham takich rzeczy w szkole. Dosłownie jak w średniowieczu.
W ramach prezentacji multimedialnej nauczycielka przekazuje subiektywny, antyaborcyjny światopogląd związany z ruchami pro-life. Uczniowie dowiadują się, że aborcja to nie zabieg przerywania ciąży. O aborcji mówi się zazwyczaj zabieg czy przerwanie ciąży - a przecież skoro istnieje życie, może je przerwać tylko śmierć - czytamy na jednym ze slajdów prezentacji. W następnych nauczycielka straszy młodzież licznymi powikłaniami fizycznymi i psychicznymi jakie - jej zdaniem - powstają po przerwaniu ciąży.
Aborcja jest w Polsce tematem bardzo kontrowersyjnym. Kwestia zmian w przepisach powraca cyklicznie do publicznej dyskusji. Specjaliści twierdzą jednak, że przekazywanie takich treści młodym ludziom jest szkodliwe. - Nie ma kobiet, dla których decyzja o przerwaniu ciąży jest łatwa. Nie ulega jednak wątpliwości, że nie wolno mówić młodym dziewczynom takich rzeczy. To właśnie wpajanie takich subiektywnych poglądów może doprowadzić do ludzkich tragedii - mówi jeden z lekarzy ginekologów. - Miałem kiedyś 20-letnią pacjentkę, która miała takie właśnie rzeczy wpajane w domu. W 8 tygodniu ciąży okazało się, że płód obumiera i nic się już nie da zrobić. Nie zgodziła się na przerwanie ciąży. Poroniła. Nikomu się do tego nie przyznała. Wróciła do mnie po dwóch miesiącach. Niestety za późno. Doszło do sepsy. W efekcie amputowano jej rękę - dodaje.
Informacja o treściach przekazywanych młodzieży dotarły do wielu instytucji, a sprawą zainteresowały się ogólnopolskie media. - Lekcje biologii powinny przekazywać obiektywne fakty naukowe, a nie czyjś światopogląd. Tyle teoria. W praktyce mamy w szkole finansowanej z budżetu państwa lekcje indoktrynacji religijnej - twierdzi Konrad Dulkowski, prezes Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
4 marca K. Dulkowski zwrócił się do dyrekcji II LO z zapytaniem o stanowisko w sprawie treści przekazywanych przez nauczycielkę. Nie udało nam się z nim skontaktować i nie wiemy, jaką odpowiedź otrzymał. 26 marca wysłaliśmy zapytanie mailowe w tej sprawie do dyrekcji szkoły. Do dnia przekazania artykułu do druku nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Skierowaliśmy również zapytanie do Łódzkiego Kuratorium Oświaty. Pytaliśmy, czy tego typu treści przekazywane na lekcjach wychowania do życia w rodzinie są zgodne z programem nauczania i dopuszczalne. Również nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Krzysztof Krasnodębski
Komentarze