W Konewce nie muszą się obawiać myśliwych ani wilków. Mieszkańcy je dokarmiają i uważają, że nie są agresywne. - Raczej powinni je odstraszać. Niebawem lochy wyjdą z młodymi. A jeśli jakieś dziecko podejdzie do takiego młodego, to może zostać zaatakowane przez samicę - ostrzega Piotr Szałas, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Spała.
Dziki na osiedlu w Konewce od lat czują się bardzo dobrze, ale w ostatnich tygodniach zaczęły dyktować tam warunki. Nie boją się ludzi. Wręcz przeciwnie. Na ich widok wychodzą z zarośli i czekają na pożywienie. Zdarzają się sytuacje, że gonią za samochodami.
- Przyjezdni się dziwią, może trochę boją. A miejscowi się uśmiechają. Dziki rezydują w Konewce na stałe. Nie są agresywne, nawet chętnie pozują do zdjęć - mówi jeden z mieszkańców.
Zwierzęta czują się tam komfortowo. - Drapieżniki im nie zagrożą. Wilki są nieufne względem ludzi i nie podchodzą tak blisko zabudowań. Na terenach zabudowanych w pobliżu domostw nie można do nich strzelać - wyjaśnia P. Szałas.
Zgodnie z prawem łowieckim myśliwi prowadzą odstrzały na obszarach administrowanych przez nadleśnictwa i koła łowieckie. Są to odstrzały redukcyjne (związane z gospodarką łowiecką) i sanitarne. Te drugie są związane z zagrożeniem afrykańskim pomorem świń (ASF). W ten sposób populacja dzika została znacznie ograniczona, ale błyskawicznie się odbudowuje. Te zwierzęta rozmnażają się bardzo szybko. Mają nawet trzy mioty w roku. - Niebawem lochy wyjdą z młodymi z zarośli. Są oswojone, ale w obronie swojego potomstwa mogą zrobić krzywdę. Co będzie, jeśli padnie na jakieś dziecko? To dzikie zwierzęta! Pamiętajmy o tym. Nie dokarmiajmy ich. Poradzą sobie, znajdą pożywienie. Przeganiajmy do lasu. Tam jest ich naturalne środowisko - mówi zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Spała.
Potomstwo oswojonych dzików ma takie same cechy. - To przechodzi z pokolenia na pokolenie. W Konewce już to widać. Z czasem zwierzęta mogą zacząć dyktować tutaj warunki. Może nawet już się tak dzieje - twierdzi P. Szałas.
Problem z dzikami był też w centrum Spały. Grasowały tam w zabytkowym parku, ale w ramach rewitalizacji cały teren został ogrodzony. Nie bały się też ludzi w osiedlu Nowy Glinnik. Te zwierzęta spacerują też w wielu miejscach w mieście. W Tomaszowie stały się prawdziwą plagą. Podchodzą do drzwi. Mieszkańcy ul. Radomskiej bali się wyjść z domów. Miasto zaczęło odławiać i uśmiercać dziki, ale tylko w miejscach, na które zgodę wydał starosta. Bez decyzji administracyjnej nie podejmowano żadnych dodatkowych działań.
ag



Komentarze