Gruba warstwa śniegu, silny mróz. Czy takie warunki mogą wpłynąć na kondycję zwierząt leśnych? - Raczej nie. Zwierzęta wyczuły nadejście zimy i przygotowały sobie zapasy. Mają grubą warstwę tkanki tłuszczowej. Przetrwają - twierdzi Piotr Szałas, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Spała. Leśnicy tylko w niewielkim stopniu dokarmiają sarny czy jelenie. - Możemy im pomóc przetrwać zimę, ale nie zastępować im przyrody - mówi Mateusz Grabarz, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Smardzewice.
Wydaje nam się, że bez naszej pomocy zwierzęta nie przetrwałyby zimy. Dla ptaków śpiewających robimy karmniki. Kaczki i łabędzie też nie mogą być głodne, dlatego nad Pilicą czy w rezerwacie "Niebieskie Źródła" są dokarmianie przez spacerowiczów.
- Czasami bardziej możemy im zaszkodzić niż pomóc. Na pewno nie należy dokarmiać ptaków pieczywem, które jest dla nich bardzo szkodliwe. Znamy przypadki choroby zwanej anielskim skrzydłem u łabędzi i kaczek. To schorzenie powoduje, że ptak przestaje latać i powoli umiera. Jeśli już chcemy pomóc, to przynieśmy ptakom wodnym drobno pokrojone, niedogotowane warzywa - kapustę, buraka czy marchew. Mogą być też obierki z jabłek. Jeśli chodzi o ptaki śpiewające to najlepsze dla nich są nasiona słonecznika, lnu czy zbóż zatopionych w tłuszczu. Takie mieszanki są dostępne w sklepach zoologicznych - mówi P. Szałas.
Leśne ssaki też nie pogardzą warzywami. Przysmakiem saren i jeleni jest burak cukrowy, który pozwala im uzupełnić zapasy kalorii. Zające zajadają się marchwią i kapustą.
- Jednak nie przesadzajmy z ilością. Bez naszej pomocy też sobie poradzą. Dla saren czy jeleni głównym pożywieniem zimą są jeżyny czy inne pędy. Jeśli śnieg jest suchy i sypki, to bez problemów dostaną się do tego pokarmu. Co innego jeżeli po odwilży znowu chwyci mróz i stworzy się lodowa skorupa, to będą miały utrudniony dostęp do pożywienia. Wtedy bezwzględnie trzeba im pomóc. Nie są w stanie przemieszczać się po lesie. Ranią się na twardym podłożu. W takich warunkach najgorzej radzą sobie sarny, ale problemy z poruszaniem się mają nawet dziki i jelenie. Stosujemy metodę zrywkową. Zaczepiamy drzewo do ciągnika albo konia i zrywamy lodową warstwę, z którą zwierzęta nie mogą sobie poradzić - wyjaśnia M. Grabarz.
Leśnicy wystawiają zwierzętom lizawki. - Sól dostarcza do organizmu niezbędnych mikroelementów i ma też tą właściwość, że zatrzymuje wodę, do której dostęp zimą jest bardzo utrudniony - wyjaśnia zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Smardzewice. Jelenie korzystają także z wykładanych drzew gryzakowych. Odgryzają korę, ale również czerpią wodę z drzewa.
Zwierzęta regularnie dokarmiane przez człowieka przyzwyczajają się do miejsc, w których podawane im są posiłki. Przyzwyczajone do łatwego pożywienia mogą zatracić naturalny instynkt zdobywania pokarmu. Wtedy stają się zależne od człowieka, oswajają się.
- Dlatego lepiej nie przynosić im jedzenia do lasu, nie podawać im posiłków "na talerzu". Zima jest naturalną porą dla dzikich zwierząt - uważa M. Grabarz.
- Być może srogie mrozy spowodują, że słabsze i chore osobniki nie przetrwają. Istnieje też pewnie zagrożenie dla wczesnowiosennych miotów dzików, które w ostatnim czasie mają młode nawet trzy razy w roku. Jednak takie są prawa przyrody - dodaje P. Szałas.
ag



Komentarze