Szczepienia tomaszowskich nauczycieli odbywają się w ostatnich dniach w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Ogółem z terenu powiatu zgłosiło się na nie ok. 600 osób. Część z nich skarżyła się po nich na złe samopoczucie, ale jak zaznacza Robert Szlachciński, pełnomocnik ds. medycznych Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, takie objawy mogą się zdarzyć.
Od piątku, 12 lutego, trwają szczepienia nauczycieli. Łącznie z terenu powiatu tomaszowskiego chęć szczepienia zgłosiło jak do tej pory około 600 nauczycieli. Według danych z Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu UM w Tomaszowie do szczepienia uprawnione były 343 osoby z 12 miejskich placówek oświatowych (szkół podstawowych i przedszkoli).
- Chęć zaszczepienia zadeklarowało 228 osób - informuje Iwona Sudak, stojąca na czele tego wydziału. Najwięcej osób, bo aż 48, zgłosiło się z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 (SP nr 1), ale to też szkoła z największą liczbą oddziałów I-III. Najmniej, bo osiem osób, zgłosiło się na szczepienie w ZS-P nr 8 w Białobrzegach.
Jak we wtorek po południu (16 lutego) powiedział nam Robert Szlachciński, pełnomocnik ds. medycznych Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, do tej pory w TCZ zaszczepiono ok. 250 nauczycieli, pozostało jeszcze 350. - Druga tura szczepień odbędzie się w najbliższy czwartek i piątek - dodaje dr R. Szlachciński.
Część nauczycieli, którzy byli szczepieni w piątek i sobotę, narzekało na gorączkę, bóle mięśni, dreszcze i ogólnie złe samopoczucie. Czasem bolała ręka w miejscu ukłucia. - Ja akurat czułam się dobrze, ale moje koleżanki źle się czuły po szczepieniu, tak jakby naprawdę zachorowały z temperaturą i bólami mięśni - mówi nam anonimowo jedna z nauczycielek. - Dobrze, że mieliśmy szczepienie w piątek, to przez weekend mogły się zregenerować - dodaje. Zdarzały się jednak przypadki, że niektórzy nie przyszli do szkoły w poniedziałek, 15 lutego, bo potrzebowali więcej czasu na dojście do siebie. Inni zaś przeszli szczepienie bardzo dobrze i na nic nie narzekali. Dr Szlachciński powiedział nam, że do TCZ nie dotarły żadne zgłoszenia o niepożądanych odczynach poszczepiennych. - Może ktoś zgłosił to do lekarza pierwszego kontaktu. Złe samopoczucie czy bóle mięśni mogą się jednak po szczepieniu zdarzyć, nie są to żadne duże odczyny poszczepienne, trwają krótko. Ludzie, z którymi rozmawialiśmy, nawet nie pamiętają, kiedy mieli ostatnie szczepienie, przeważnie w dzieciństwie, nie pamiętają więc, że tak może być. To naturalna reakcja organizmu - ocenia. Podczas szczepień nauczycieli zdarzały się też przypadki, że ktoś nie został zaszczepiony ze względu na to, że np. w tym czasie był przeziębiony. - Taka osoba nie traci oczywiście możliwości szczepienia, jest ono odroczone na np. dwa tygodnie i wtedy się odbędzie - mówi lekarz.
Gdyby jednak dolegliwości były silne, to odczyn poszczepienny najlepiej zgłosić u swojego lekarza pierwszego kontaktu. Można to też zrobić w punkcie szczepień w szpitalu. Lekarz ma obowiązek informację przyjąć i przekazać do Państwowej Inspekcji Sanitarnej za pomocą programu gabinet.gov. Wówczas dane spłyną do centralnej bazy NOP.
Do 15 lutego w Polsce zgłoszono 1848 niepożądanych odczynów poszczepiennych, z czego 1538 miało charakter łagodny. Było to zaczerwienienie oraz krótkotrwała bolesność w miejscu wkłucia. Ze wszystkich oficjalnych zgłoszeń tylko dwa dotyczyły powiatu tomaszowskiego i były to łagodne objawy. Każdy może też zgłosić działanie niepożądane do Departamentu Monitorowania Niepożądanych Działań Produktów Leczniczych Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, Al. Jerozolimskie 181C, 02-222 Warszawa, tel. 22 49 21 301.
J.D.



Komentarze