Gazety codzienne, portale internetowe, stacje radiowe i telewizyjne prowadzą wspólną akcję protestu przeciwko nowemu podatkowi, jaki władza pisowska chce na media nałożyć.
Pod pretekstem walki ze skutkami pandemii władza chce, by już od lipca media działające w Polsce, wpłacały setki milionów złotych na zwalczanie tychże skutków pandemii. Jednocześnie ta sama władza - od rządu po samorządy - pompuje miliardy w prorządowe stacje telewizyjne, radiowe, w pseudoniezależne portale internetowe i chwalące ją gazety. Jeżeli plan zostanie zrealizowany, wydarzy się dokładnie to samo co na Węgrzech, w Rosji czy na Białorusi.
Tam, gdy dziś kupuje się gazetę codzienną, dostaje się rządowy bełkot informacyjny. To samo w radiu. To samo w telewizji. Wszędzie propaganda rządu. Media, które ośmielały się krytykować lub przynajmniej oceniać działania Orbana, Putina czy Łukaszenki zostały, tak czy inaczej, wycięte w pień. Praktycznie nie ma tam już mowy o żadnej wolności mediów. Wyobraźmy sobie teraz polską rzeczywistość. Włączamy telewizor, zmieniamy kanały a tam jak nie TVP Info to TV Trwam, jak nie Telewizja Republika to TVP Polonia. Nie ma już kanałów TVNu, Polsatu, a w kiosku są tylko gazety będące własnością Orlenu. Co Wam to przypomina?
Andrzej Kucharczyk



Komentarze