W Smardzewicach autobus linii nr 40, którym dzieci wracają ze szkoły, odjeżdża minutę przed zakończeniem lekcji. Uczniowie muszą "urywać" się z zajęć, żeby zdążyć na powrotny kurs do domu.
W gminie Tomaszów mieszka ponad 11 tysięcy ludzi. Komunikacją miejską podróżują głównie dzieci i młodzież szkolna, ale też dojeżdżający do pracy i emeryci. Emzetki jeżdżą tam we wszystkich kierunkach. Sieć rozbudowana jest praktycznie na całą gminę, a mieszkańcy mogą korzystać z tej formy komunikacji za darmo. W innych gminach wiejskich muszą kasować bilety.
Gmina za każdy wozokilometr płaci MZK 8 złotych. W skali roku już ponad 2 miliony złotych. Jeszcze pięć lat temu płaciła około miliona zł, ale po wymianie taboru na solarisy stawki gwałtownie wzrosły. Emzetki w tej gminie pełnią też rolę autobusów szkolnych. Ich rozkład powinien być tak dostosowany, żeby dowozić dzieci do (i ze) szkoły.
Linia nr 40 obsługuje szkołę w Smardzewicach. Tymi autobusami dojeżdżają uczniowie z tej miejscowości, ale również z Tresty, Twardej i Karolinowa.
18 stycznia do nauki stacjonarnej wróciły klasy I-III. Przez pierwszy tydzień po feriach rozkład jazdy autobusów był dostosowany do zajęć uczniów. Dzieci dojeżdżały na zajęcia na czas. Mogły też spokojnie wrócić do domów po skończonych lekcjach. Jednak w drugim tygodniu nauki zaczęły się problemy związane ze zmianą w rozkładzie. Autobus powrotny (w kierunku Karolinowa) odjeżdżający do tej pory o godz. 12.24, czyli cztery minuty po zakończeniu lekcji, nagle został przyspieszony o pięć minut.
- Konsultowaliśmy tę zmianę z MZK. Chcieliśmy w ten sposób przyspieszyć kurs powrotny do miasta, żeby mieszkańcy mogli spokojnie dojechać do pracy na popołudniową zmianę. Warunki pogodowe są różne, a pracodawcy nie tolerują spóźnień. Kursy "czterdziestki" są w ten sposób dostosowane do innych linii w mieście, na które przesiadają się dojeżdżający do zakładów w Tomaszowie - wyjaśnia Franciszek Szmigiel, wójt gminy Tomaszów.
Ludzie do pracy muszą dojechać, ale korzystając z tego kursu, mają sporą rezerwę czasową. Zmianę wprowadzono kosztem dzieci, które muszą zwalniać się z lekcji, żeby zdążyć na autobus powrotny do domu.
- Na pewno MZK w najbliższych dniach wprowadzi tę zmianę. Poproszę też dyrektora szkoły, żeby wszystkie lekcje kończyły się tak, żeby dzieci mogły spokojnie zdążyć na autobus, bez konieczności zwalniania się z zajęć - zapewnia F. Szmigiel.
Powrót dzieci klas I-III do nauczania stacjonarnego nie spowodował, że autobusy nagle znowu zaczęły jeździć według rozkładu szkolnego. Rozkład emzetek jest mocno ograniczony i na wielu kursach panuje ścisk.
Przypomnijmy, że zgodnie z wprowadzonymi przez rząd obostrzeniami w tomaszowskich emzetkach może podróżować jednocześnie tyle osób, ile wynosi 30 procent liczby wszystkich miejsc siedzących i stojących. Z zastrzeżeniem, że połowa miejsc siedzących musi pozostać pusta. W przypadku autobusów solaris ten limit wynosi 27 pasażerów, a w innych od 21 do 29 podróżnych, w zależności od pojemności pasażerskiej autobusu. W konsekwencji oznaczone miejsca siedzące są puste, a pasażerowie stoją w ścisku jeden przy drugim.
ag



Komentarze