Niedziela, 11 stycznia 2026, Imieniny: Feliksa, Honoraty, Marty

 

karolina mBohaterska matka walczy o sprawność

Karolina Karalus zawsze była piękną i energiczną kobietą, taką, przed którą szczęście i świat stoją otworem. Niestety jedna pechowa chwila sprawiła, że mogła stracić to, co najważniejsze: ukochaną córkę, zdrowie i życie. Swoim poświęceniem uratowała wszystko, wszystko oprócz nogi. Teraz walczy o pełną sprawność i powrót do normalnego życia.

Karolina Karalus wychowała się w Kamieniu w gminie Sławno, a teraz mieszka pod Skierniewicami, w miejscowości Płyćwia, ale jak sama mówi, czuje się tomaszowianką. Pracowała w naszym mieście 20 lat. Najpierw w sprzedaży w salonie meblowym, a potem w placówkach bankowych.

Wiele osób ją zna i lubi. Zawsze była otwarta, uśmiechnięta, rozmowna i atrakcyjna. Taką ją zapamiętało wielu klientów i znajomych. - Tak to już jest, że najwięcej znajomych i przyjaciół ma się tam, gdzie się pracuje. Ja mam tak właśnie z Tomaszowem. Tyle lat dojeżdżałam tu do pracy, tylu ludzi poznałam, jestem z tym miastem zżyta - opowiada nam Karolina Karalus.

Kiedy wyszła za mąż, przeniosła się do męża, w okolice Skierniewic. Tam w miejscowości Płyćwia latem 2018 r. doszło do dramatu, który wszystko zmienił. - Przygotowywałam się, by zawieźć córeczkę do siostry męża, która miała się nią zaopiekować na czas przygotowań i uczestnictwa w jednej z najważniejszych uroczystości w naszej rodzinie, tj. ślubu i wesela mojego brata. Już miałyśmy się zbierać, gdy nagle usłyszałam krzyk teściowej: Ratuj Alę! I tylko to najbardziej pamiętam - opowiada kobieta. Okazało się, że zaparkowane auto pani Karoliny zaczęło się staczać wprost na wózek, w którym siedziała jej roczna córeczka. Obie z teściową zerwały się na ratunek. - Nie myślałam nawet przez moment, że może mi się coś stać, bo dziecko było dla mnie najważniejsze. I pewnie drugi raz zrobiłabym tak samo. Każda matka, która widzi zagrożenie dla swojego dziecka, nie myśli o sobie, tylko o nim. Teraz mogę jedynie gdybać, co źle zrobiłam, że nie w tę stronę pobiegłam, że źle zareagowałam, że może jak wcześniej sprzątałam auto, poluzowałam bieg, a może rura odkurzacza zaczepiła drążek hamulca ręcznego - dodaje. Samochód ją uderzył i przygniótł do ściany budynku. Tymczasem ona była w takim szoku, że nawet nie wiedziała, że doznała poważnych obrażeń. Był to uraz głowy, lewej ręki i wieloodłamowe zmiażdżenie prawej kości piszczelowej oraz kości strzałkowej. Zanim to wszystko wyszło na jaw, ona jeszcze w szoku wstała i zaczęła iść do córeczki. Córeczki, którą uratowała. Której się nic nie stało. Dopiero potem młoda matka upadła. - Przyleciał po mnie śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Długo mnie jednak nie zabierali, bo mój stan był na tyle poważny, że musieli go ustabilizować na posesji. Dopiero później od policjantki, która była na miejscu, dowiedziałam się, że wtedy mówiło się, że ja chyba z tego nie wyjdę - opowiada.

Ale pani Karolina miała wielką wolę życia. Zaraz po wypadku trafiła na OIOM szpitala w Łodzi. Kilka dni była w śpiączce. Kiedy się wybudziła, dowiedziała się, że nogę prawdopodobnie trzeba będzie amputować. To był dla niej szok. Dopiero co niedawno została żoną i matką. Miała tyle planów. Wśród nich była zaległa podróż poślubna. - Snułam też marzenia o tym, że jak tylko moja córka podrośnie, nauczę ją jeździć na rolkach, na rowerze, pływać, zwiedzać ciekawe miejsca... Wszystko legło w gruzach - mówi, płacząc kobieta.

Stan jej nogi szybko się pogarszał i przewieziono ją do szpitala w Otwocku. Tam udało się lekarzom ustabilizować sytuację na tyle, że amputacja stała się wyborem, a nie koniecznością. Karolina Karalus spotkała wtedy wielu ludzi, w tym pacjentów, którzy dodawali jej sił, mówili, żeby się nie poddawała, żeby walczyła o tę nogę. - Nadzieję dawało mi też samo szukanie lekarzy i metod, które spowodują, że będę chodzić o własnych siłach. Nie było to takie proste. Mój przypadek jest bardzo skomplikowany ze względu na rozległość urazu otwartego oraz uszkodzenie tkanek miękkich i złamanie powikłane infekcją kości oraz masywnym ubytkiem kości piszczelowej oraz strzałkowej - mówi pani Karolina. Dodaje, że cieszy się tym, że żyje i naprawdę to docenia, ale funkcjonowanie w ciężkiej aparaturze i poruszanie się o kulach jest ciężkie. Sprawia, że codziennie odczuwa ból zarówno zmiażdżonej nogi, jak i tej zdrowej, która jest zbytnio eksploatowana i narażona na dodatkowe kontuzje. Kiedy wróciła do domu, na początku nie mogła zrobić zbyt wiele, a miała przecież małe, obecnie trzyletnie dziecko. Wszystko, łącznie z pracą, spadło na jej męża. Ona na początku skakała na jednej nodze, żeby coś zrobić. Z czasem zakupili specjalny aparat odciążający na nogę, kule i wózek inwalidzki. Aparatu nie może jednak używać ciągle i za długo, musi często odpoczywać. Wieczorem i w nocy używa już tylko kul i wózka. Musi uważać na nogę, żeby jej nie złamać. Jeśli przeciąży tę sprawną, też będzie skazana na wózek. - Cieszę się, że mam aparat, bo dzięki niemu w ogóle wstałam z łóżka, ale to rozwiązanie nie wystarcza na normalne życie i wychowywanie córki - mówi kobieta.

Pojawiła się jednak wymarzona szansa na poprawę zdrowia, czyli na zrekonstruowanie kończyny w klinice Paley European Institute w Warszawie. Pracują tam specjaliści, którzy uczyli się u światowej sławy dra Drora Paleya. Znany jest on z przeprowadzenia ponad 1000 operacji rekonstruowania i wydłużania kończyn. W przypadku pani Karoliny konieczne będzie zastosowanie dwuetapowego procesu - rekonstruowania nogi, przeszczepu kości i mnóstwa skomplikowanych zabiegów. Potrwać to może nawet pięć lat, jednak aby się zaczęło, trzeba najpierw zgromadzić odpowiednie pieniądze na sfinansowanie operacji. - Kwota kosztu operacji jest dla nas nieosiągalna. To około 280 tysięcy złotych, nie licząc rehabilitacji - mówi K. Karalus i bardzo prosi o wsparcie. Wie, że ma wokół siebie wspaniałych ludzi. - To niesamowite, ile dobra dostałam od czasu wypadku. Wspiera mnie mąż i rodzina. Ludzie mówią, że jestem bohaterką,a ja po prostu ratowałam dziecko. Nie mogłam inaczej. Największą bohaterką jest moja siostra Wioletta Kosylak. To ona wszystko załatwiała, docierała do lekarzy, specjalistów. Poświęcała swój czas i energię, żeby ratować mnie i moją nogę. Nigdy się nie poddała i mi też na to nie pozwoliła. Zawsze będę jej za to wdzięczna - płacze Karolina Karalus. Dodaje, że wsparcie dostała także od znajomych i przyjaciół oraz od ludzi, których nawet nie zna. - To daje wielką siłę - cieszy się kobieta. Dla niej prowadzone są licytacje, które można znaleźć na Facebooku pn. "Pomagamy Karolinie w walce o sprawność - licytacje". Prowadzona jest także zbiórka poprzez stronę https://www.siepomaga.pl/karolina-karalus. - Moim największym marzeniem jest to, żeby móc normalnie pójść z córeczką na spacer, pobawić się z nią, pograć w piłkę. Ludzie, którzy są zdrowi nawet nie myślą, że to może być dla kogoś marzenie, ale tak jest - płacze pani Karolina. Matka, która dla córki gotowa była poświęcić siebie, zasługuje na wsparcie w walce o zdrowie.

Joanna Dębiec

Pin It

Komentarze





Naprawa sprzętu AGD

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Materiały Urzędu Miasta

TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy
Agencja Wydawnicza PAJ-Press

ul. Długa 82
97-200 Tomaszów Mazowiecki,
tel. 44 724 24 00 wew. 28 (biuro ogłoszeń)
tel. kom. 609-827-357, 724-496-306

WYRÓŻNIONE

Z wizytą i upominkami u "Krasnoludków"

Uczniowie z I Liceum Ogólnokształcą...

Wycinka lasu w okolicach Białej Góry

– Ogromne obszary zostały całkowici...

Wciąż nie wybrano nowego starosty

Już w nadchodzący piątek radni znów...

W Tomaszowie dużo więcej osób umiera, niż się rodzi

Co roku sprawdzamy w Urzędzie Stanu...

W orszaku "popłynęli" łodziami

Wierni z parafii św. Rodziny przy u...

Urząd Skarbowy informuje

14 stycznia w godz. 11.00–14.0...

Tragiczny sylwester

31 stycznia około godz. 21.50 na dr...

Tłumy na wigilii u państwa Dębców

Setki Tomaszowian otrzymały świątec...

Światła i rogatki zamiast STOP-u

W ostatnich dniach starego roku zmi...

Przygotowania do wielkiego Finału WOŚP

"Zdrowe brzuszki naszych dzieci" to...

NAJNOWSZE

Mnóstwo chętnych do budowy bloków

Tuż przed świętami SIM KZN Łódzkie ...

Co dalej z przychodnią w Białobrzegach?

Część mieszkańców osiedla Białobrze...

Wciąż nie wybrano nowego starosty

Już w nadchodzący piątek radni znów...

Juniorzy kontra seniorzy

Siatkówka mężczyzn w III lidze Trw...

Czas na półfinały

Siatkówka młodzieżowa Trwają młodz...

Kiedy zapadnie wyrok?

W Sądzie Rejonowym w Tomaszowie trw...

O zieleń miejską zadba Pol-Trak

Choć w najlepsze trwa zima, to wład...

Pomoc i serce dla bezdomnych

Podopieczni Schroniska dla Bezdomny...

Tłumy na wigilii u państwa Dębców

Setki Tomaszowian otrzymały świątec...

Kolędy na góralską nutę

...wybrzmiały w minioną niedzielę, ...

 

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI
Instagram