Niedziela, 11 stycznia 2026, Imieniny: Feliksa, Honoraty, Marty

 

ARBUZWyróżnienie
Dwa razy ja
Malwina Kujawska (godło: Chryzantema) I Liceum Ogólnokształcące im. Jarosława Dąbrowskiego w Tomaszowie Mazowieckim

Ciemna uliczka. Krew spływająca po dłoniach delikatnymi strumieniami. W oddali nóż z długim ostrzem, cały w czerwonej substancji. Obok rozmazana postać człowieka, wygląda na mężczyznę, jednak nie mogę rozpoznać twarzy. Wszystko jest rozmazane, jakby za mgłą.

Po chwili do moich uszu dochodzi ryk syreny policyjnej, więc wstaję, podnoszę coś z ziemi i biegnę.

Z okrutnego koszmaru wybudził mnie irytujący dźwięk budzika, który jak co rano, nie daje mi spać. Głośno westchnąłem, otwierając oczy, dłonią próbując odnaleźć budzik stojący na szafce nocnej, która znajduje się tuż obok mojego łóżka. Gdy rozpaczliwy dźwięk ustaje, oddycham z ulgą i podnoszę się do siadu.

- Czy naprawdę muszę iść do pracy? Czy naprawdę tak bardzo potrzebuję tych pieniędzy? - szepnąłem do siebie, tępo patrząc za okno.

Na zewnątrz padał deszcz, a liście wirowały wśród drzew. Cholerna jesień.

Byłem jedynie studentem, na drugim roku dziennikarstwa. Moi rodzice nie zarabiali zbyt wiele, więc sam musiałem opłacać czynsz i kupować sobie jedzenie. Chciałem jak najszybciej skończyć studia i móc iść do porządnej pracy.

W końcu postanowiłem wstać z łóżka, jakby zapominając o pytaniu, które przed chwilą padło z moich ust. Wyszedłem ze swojego niewielkiego pokoju i skierowałem się do kuchni. Już w korytarzu spotkałem swojego współlokatora. Był to blondyn, o niebieskich oczach, jego szczęka była wyraźnie zarysowana, a postura wskazywała na to, że chłopak był częstym klientem pobliskiej siłowni. Znałem go od ponad dwóch lat, czyli od dnia, w którym przeprowadziłem się do tego mieszkania. To on pierwszy je wynajął i szukał współlokatorów. Był to dość pogodny człowiek, czasem nawet dziecinny. Uczył się na tej samej uczelni, co ja. Byliśmy nawet w tym samym wieku.

- Cześć, Christian, ciężka noc, co? - usłyszałem z ust blondyna.

 Zmarszczyłem brwi na dźwięk jego słów, nie wiedząc, o co mu chodzi.

- Hej, Harry – zacząłem, kiwając do niego głową na przywitanie. Wyższy poszedł

w stronę kuchni, więc zrobiłem to samo.

 - Co masz na myśli, mówiąc ciężka noc? - spytałem unosząc brew i oparłem się o blat.

Chłopak zaśmiał się na moje słowa, co jeszcze bardziej zbiło mnie z tropu.

- Słyszałem, że wróciłeś wczoraj późno do domu - odparł, wzruszając ramionami.

W dłoń wziął czajnik, nalał do niego wody, a następnie postawił go na płytę indukcyjną i również oparł się o blat, stojąc naprzeciwko mnie.

- Musiało ci się wydawać. Od razu po wykładach wróciłem do domu - odparłem krótko i dłonią poprawiłem swoje włosy.

Widziałem, że Harry miał coś odpowiedzieć, jednak obaj usłyszeliśmy klucz przekręcany w drzwiach wejściowych. Po chwili otworzyły się, a my usłyszeliśmy charakterystyczny krok Alexa.

- Cześć, chłopaki! - krzyknął  od progu i zdjął swoje buty, a następnie przyszedł do kuchni. Wiedział, że o tej godzinie już nie śpimy i jemy śniadanie lub pijemy kawę. Była to nasza nudna rutyna. Kiwnęliśmy do starszego głową, a on swoje kroki skierował do niewielkiego salonu, który połączony był z naszą kuchnią i od razu położył się na kanapie.

- Dzisiejsza zmiana była taka męcząca. Jest środek tygodnia, a ludzie mimo to przychodzą do klubu - westchnął zmęczony, a my zaśmialiśmy się na jego słowa.

Mówił nam to codziennie. Dla Alexa codziennie było za dużo ludzi w klubie, w którym pracował jako barman. Był starszy ode mnie i od Harrego o ponad trzy lata. Mężczyzna skończył studia, jednak nie pracuje jako architekt. Po długim poszukiwaniu pracy skończył jako barman i sam mówi, że to mu bardzo odpowiada. Mój starszy współlokator miał ciemne, wiecznie za długie włosy, które starannie układał, jego postura wydawała się nieco wątła, może dlatego, że miał ponad 190 cm wzrostu i nie był zbyt wysportowany, raczej chuderlawy. Typowy zrzęda, mimo to jego IQ było naprawdę wysokie. Posiadał wiedzę na naprawdę wiele tematów, myślę jednak, że niezbyt chętnie ją wykorzystywał. Sam mi kiedyś powiedział, że inteligentniejsi ludzie mają trudniej w życiu. Nie wiedziałem, czy to prawda, czy też nie, raczej się nad tym dłużej nie zastanawiałem.

- Słyszeliście o tym zabójstwie dwie przecznice dalej? - spytał najstarszy, przeglądając przy tym telefon. Nie wiedziałem dlaczego, jednak w tamtym momencie moja głowa zaczęła strasznie boleć. Złapałem się szybko za skroń i zamknąłem oczy, mając nadzieję, że choć na chwilę uśmierzy to  mój ból. Przed oczami miałem widok ze snu. Widziałem swoje zakrwawione dłonie. Szybko otworzyłem oczy i z przerażeniem spojrzałem na ręce, jednak nic na nich nie było. Harry, stojący obok spojrzał na mnie zdziwiony i złapał za moje ramię.

- Wszystko okej, Chris? - spytał widocznie zmartwiony. Nawet Alex uniósł wzrok znad swojego telefonu.

- Wszystko jest dobrze. Po prostu przypomniało mi się, że muszę coś załatwić - skłamałem pośpiesznie i wyszedłem z kuchni, zapominając o kawie czy innych czynnościach swojej porannej rutyny. Szybko wróciłem do pokoju i podszedłem do szafy, otworzyłem ją, wyciągnąłem zwykłe, czarne jeansy oraz tego samego koloru bluzę. Po założeniu bielizny, założyłem wcześniej wybrane ubrania. Schowałem telefon, portfel oraz klucze do kieszeni i szybko wyszedłem z mieszkania, zakładając przedtem buty i nawet nie żegnając się ze współlokatorami.

Nie byłem do końca świadomy tego, co robię. Czułem się, jakbym był w amoku, jakby ktoś zupełnie inny prowadził moje ciało. Po kilku minutach dynamicznego marszu dotarłem do wąskiej uliczki, która była niemalże pusta, jednak po dłuższej chwili rozglądania się zobaczyłem ślady krwi na betonie oraz murze. To było to miejsce. Dokładnie tę uliczkę widziałem dziś w moim śnie, ale czemu śniło mi się zabójstwo, które naprawdę miało miejsce? Czy był to jakiś proroczy sen? Naprawdę miałem mętlik w głowie. Często miewałem dość realistyczne sny, jednak nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego. W mojej głowie cały czas odbijały się echem słowa Harrego o moim rzekomo późnym powrocie. Nie wiedziałem, co mam o tym myśleć, w końcu wieczorem nigdzie nie wychodziłem.

Po chwili usłyszałem męski głos. Przestraszony ocknąłem się i rozejrzałem wokół siebie. Bałem się, że to wszystko dzieje się w mojej głowie, że to moja wyobraźnia płata mi figle. Na szczęście tuż obok siebie zobaczyłem mężczyznę, wyglądał na około czterdzieści lat. Miał brodę, a na jego czarnych włosach można było dostrzec siwe ślady. Był dość dobrze zbudowany, co ukazywała jego niebieska, nieco opięta koszula.

- Mogę jakoś panu pomóc? Co pan tu robi o tak wczesnej porze? - spytał niskim, zachrypniętym głosem i zmierzył mnie od góry do dołu. Jego wzrok był przenikliwy i wręcz podejrzliwy. Nie podobało mi się to.

- Przechodziłem tu przypadkiem - odparłem szybko i wzruszyłem ramionami. Nie chciałem dać nic po sobie poznać. Mężczyzna nie wydawał się zbyt przyjazny, więc nie mogłem powiedzieć, że sam nie wiem, co tu robię.

- Często pan tędy przechodzi? - spytał, unosząc brew i założył ręce na klatkę piersiową. W tej samej chwili drugi mężczyzna podszedł do nas i kiwnął głową do mojego rozmówcy.

W ustach trzymał papierosa, który jeszcze nie był odpalony. Ubrany był podobnie do wyższego, również w koszulę i zwykłe jeansy. Jednak wydawał się nieco młodszy niż czarnowłosy.

- A co to pana obchodzi? Mam jakiś obowiązek odpowiadania na pańskie pytania? - prychnąłem, wkładając dłonie do kieszeni czarnych jeansów i spojrzałem kpiąco na mężczyznę, ten jedynie przewrócił oczami i sięgnął po coś do tylnej kieszeni spodni. Wyjął z niej złotą odznakę policyjną.

- Komisarz Wilson, wydział śledczy.  -  powiedział, spoglądając na mnie z westchnieniem i schował odznakę do kieszeni. Spojrzał wymownie na blondyna, a ten szybko schował papieros do kieszeni koszuli.

- Aspirant Jones - odparł krótko i skinął głową w moją stronę.

 Odpowiedziałem tym samym.

-  Radzę panu uważać. Wczoraj przy tej uliczce doszło do morderstwa. To był prawdopodobnie facet w pana wieku, więc proszę mieć się na baczności. Każdy może być zabójcą (...).

Cały tekst do przeczytania na stronie II LO: 2liceum.pl

Pin It

Komentarze





Naprawa sprzętu AGD

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Materiały Urzędu Miasta

TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy
Agencja Wydawnicza PAJ-Press

ul. Długa 82
97-200 Tomaszów Mazowiecki,
tel. 44 724 24 00 wew. 28 (biuro ogłoszeń)
tel. kom. 609-827-357, 724-496-306

WYRÓŻNIONE

Z wizytą i upominkami u "Krasnoludków"

Uczniowie z I Liceum Ogólnokształcą...

Wycinka lasu w okolicach Białej Góry

– Ogromne obszary zostały całkowici...

Wciąż nie wybrano nowego starosty

Już w nadchodzący piątek radni znów...

W Tomaszowie dużo więcej osób umiera, niż się rodzi

Co roku sprawdzamy w Urzędzie Stanu...

W orszaku "popłynęli" łodziami

Wierni z parafii św. Rodziny przy u...

Urząd Skarbowy informuje

14 stycznia w godz. 11.00–14.0...

Tragiczny sylwester

31 stycznia około godz. 21.50 na dr...

Tłumy na wigilii u państwa Dębców

Setki Tomaszowian otrzymały świątec...

Światła i rogatki zamiast STOP-u

W ostatnich dniach starego roku zmi...

Przygotowania do wielkiego Finału WOŚP

"Zdrowe brzuszki naszych dzieci" to...

NAJNOWSZE

Mnóstwo chętnych do budowy bloków

Tuż przed świętami SIM KZN Łódzkie ...

Co dalej z przychodnią w Białobrzegach?

Część mieszkańców osiedla Białobrze...

Wciąż nie wybrano nowego starosty

Już w nadchodzący piątek radni znów...

Juniorzy kontra seniorzy

Siatkówka mężczyzn w III lidze Trw...

Czas na półfinały

Siatkówka młodzieżowa Trwają młodz...

Kiedy zapadnie wyrok?

W Sądzie Rejonowym w Tomaszowie trw...

O zieleń miejską zadba Pol-Trak

Choć w najlepsze trwa zima, to wład...

Pomoc i serce dla bezdomnych

Podopieczni Schroniska dla Bezdomny...

Tłumy na wigilii u państwa Dębców

Setki Tomaszowian otrzymały świątec...

Kolędy na góralską nutę

...wybrzmiały w minioną niedzielę, ...

 

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI
Instagram