Zarówno Urząd Miasta, jak i różne organizacje, w tym harcerze czy grupa "Tomaszowianie pomagają!", niosą pomoc mieszkańcom miasta, którzy jej najbardziej potrzebują, w tym seniorom. Okazuje się jednak, że nie każdemu to wsparcie odpowiada...
Pomoc od miasta polega m.in. na rozwożeniu obiadów dla seniorów, którzy ze względu na pandemię i swoją sytuację materialną nie są w stanie zapewnić sobie gorącego posiłku. Część z tych ludzi już wcześniej korzystała z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, część jest nowych. Należą do nich osoby m.in. schorowane i samotne.
Osoby, które potrzebują pomocy, są sprawdzane przez pracowników MOPS pod kątem ich sytuacji, tego, czy faktycznie potrzebują takiego wsparcia. Firma, która przygotowuje dla seniorów obiady, została wyłoniona w postępowaniu ofertowym. Jest to firma robiąca je w tomaszowskiej restauracji. Zgłosili się także wolontariusze, którzy zaoferowali pomoc w dowożeniu tych obiadów do domów. Dostaliśmy sygnał od czytelników, że zupy nie są takie, jak... powinny. - Prezydent w jednym z wywiadów mówił, że dla seniorów przygotowywane są tzw. zielone paczki, które zawierają owoce i warzywa, że mają one w czasie pandemii koronawirusa, wzmacniać organizmy seniorów. Tymczasem w jednym tygodniu te zupy były takie, że nie dało się ich jeść. To były zupy chyba tylko z ziemniakami, niemal sama woda, jak to się ma do tworzenia odporności? Gdzie są te warzywa? - żali się jedna z mieszkanek miasta. - Tyle mówi się w mieście o trosce o seniorów, więc niech te zupy będą porządne, na bazie warzywnej i mięsnej, pożywne - dodaje inna seniorka, która także się do nas zgłosiła.
Zapytaliśmy o tę delikatną (bo w końcu o gustach, nawet tych kulinarnych trudno dyskutować) Urząd Miasta. - Na dziś przygotowywanych i dowożonych jest 40 obiadów. Do wydziału zadzwoniła tylko jedna osoba z uwagami co do jakości zupy - mówi Joanna Budny, rzeczniczka prasowa tomaszowskiego magistratu. Zapewnia, że Wydział Spraw Społecznych i Promocji Zdrowia w Urzędzie Miasta monitoruje to, co podawane jest seniorom, że co jakiś czas są do nich wykonywane telefony z zapytaniem o potrzeby, realizację obiadów itp. - Rozmowa została przeprowadzona z 22 osobami i nie było zastrzeżeń. Była tylko uwaga, że zupa była zbyt ostra lub niedosolona - mówi Wanda Rybak, dyrektorka wspomnianego wyżej wydziału. Po naszym zapytaniu w związku z telefonami czytelników pani Wanda zapewniła, że została już przeprowadzona rozmowa z firmą robiącą obiady. - Przekazaliśmy uwagi, prosząc o ich uwzględnienie i nadal będziemy monitorować sytuację - twierdzi W. Rybak.
Warto tu zwrócić uwagę na to, iż choć na pewno pomoc dla seniorów powinna być jak najlepsza i tego chyba nikt nie podważa, to jednak zdarzają się w mieście sytuacje całkiem odmienne. Dochodzą do nas głosy (na szczęście pojedyncze), że np. senior czy seniorka każe sobie dowieźć darmową zupę na działkę, bo w domu to akurat jej nie ma, albo jest i wolontariuszowi czy pracownikowi, który przyjeżdża z zupą, drzwi otwiera z... drinkiem w dłoni.
J.D.



Komentarze