Koronawirus i coraz większa liczba zakażeń to nie jedyne problemy mieszkańców miasta. Jednym z nich w związku z nastaniem jesiennych chłodów, jest kwestia ogrzania domu. Nie każdego stać na opał. Najbiedniejsi mogą ubiegać się o wsparcie z MOPS-u.
Smog jest wielkim problemem Tomaszowa, ale w jego cieniu jest też problem z biedą, z niemożnością zakupienia drogiego opału przez niektórych mieszkańców miasta. Np. tona średniego węgla (typu orzech) kosztuje ok. 800-900 zł, a drewno - ok. 180 zł za metr (w zależności od rodzaju).
Jeśli do tego dochodzi problem z niedociepleniem domu, starymi instalacjami czy piecami, odpowiednie ogrzanie swoich czterech kątów jest ciężkie i drogie. Od listopada Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej dofinansowuje zakup opału. - Pomocą zostaje objętych około 500 rodzin - mówi Jolanta Szustorowska, dyrektorka ośrodka. Wysokość zasiłku będzie wynosiła do 400 zł. Jak duży można otrzymać, to zależy od kilku czynników. - Każdy wniosek o pomoc na zakup opału będzie rozpatrywany indywidualnie przez pracownika socjalnego. Wysokość przyznawanej pomocy będzie uzależniona od dochodu rodziny, od ilości palenisk w lokalu, od wydatków rodziny ponoszonych na inne cele np. na leczenie – wyjaśnia J. Szustorowska.
Ważne jest też, że dla klientów ośrodka, którzy mają problem z alkoholem i istnieje podejrzenie, że przyznana pomoc może być zmarnotrawiona, MOPS będzie przyznawał pomoc w formie rzeczowej. Oznacza to, że zasiłki celowe na zakup opału będą przekazywane na konto składu opałowego - najczęściej najbliższego miejsca zamieszkania klienta. Pozostałe osoby, które poniosą koszty zakupu opału we własnym zakresie będą mogły ubiegać się o pomoc na cele bytowe.
J.D.



Komentarze