Tomaszowskie szkoły podstawowe zmagają się z wieloma problemami. Ciągle brakuje pieniędzy na oświatę. W tak trudnej sytuacji prezydent Marcin Witko zgodził się na dofinansowywanie z budżetu miasta nowej szkoły.
Na terenie Tomaszowa funkcjonuje od dawna Katolicka Szkoła Podstawowa przy ul. Warszawskiej 95/97 (dawna Szkoła Podstawowa nr 2). Na 28 sierpnia wciąż są tam wolne miejsca, nie udało się przyjąć kompletu uczniów. Placówka nie jest szkołą państwową. Finansowana jest przez archidiecezję i w żaden sposób nie obciąża budżetu naszego miasta.
Szkoły publiczne, dla których organem prowadzącym jest nasze miasto, ciągle borykają się z różnymi problemami.
Niektóre z nich świecą pustkami. Pojawiają się problemy finansowe. W ciągu kilku miesięcy wydawana jest prawie cała roczna pula z budżetu przeznaczona na bieżące naprawy i remonty placówek oświatowych. Brakuje podstawowego wyposażenia. Wynagrodzenia nauczycieli są na bardzo niskim poziomie. Pracownicy niepedagogiczni są zwalniani albo zmniejsza się im wymiar czasu pracy. Krótko mówiąc - ze szkolnictwem podstawowym w naszym mieście nie jest dobrze.
Trudną sytuację oświaty władze miasta zawsze tłumaczą brakiem pieniędzy w budżecie. Tymczasem prezydent Marcin Witko zdecydował się podjąć decyzję, która może finansowo do reszty zrujnować szkolnictwo w naszym mieście. Zgodził się na otwarcie pierwszej w Tomaszowie Archidiecezjalnej Publicznej Katolickiej Szkoły Podstawowej przy ul. Bartosza Głowackiego, w budynku dawnego domu dziecka. Publicznej - czyli takiej, która jest finansowana z budżetu, miasta tak jak wszystkie pozostałe szkoły.
O założenie takiej szkoły wnioskowała już 1 sierpnia 2016 r. archidiecezja łódzka reprezentowana przez arcybiskupa metropolitę łódzkiego. 30 sierpnia 2019 r. prezydent Witko wydał decyzję zezwalającą na założenie ośmioletniej szkoły podstawowej. Ta decyzja jest po prostu kuriozalna. Szkoła katolicka przy Warszawskiej, do której rodzice przecież mogą zapisać swoje dzieci, dysponuje wieloma wolnymi miejscami. Tymczasem powstaje kolejna. Konsekwencją decyzji prezydenta Witko jest przekazywanie środków pieniężnych z budżetu miasta o 59% wyższych niż prywatnym podmiotom prowadzącym szkoły. Oznacza to, że jest finansowana w całości z naszych pieniędzy.
Trzeba przyznać, że pan prezydent chyba zapomniał o tym, co mówi rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej. Według jego zapisów zezwolenie na założenie szkoły lub placówki publicznej jest udzielane, jeżeli utworzenie szkoły w miejscowości wskazanej przez założyciela będzie sprzyjać poprawie warunków kształcenia, a także korzystnie uzupełniać sieć szkół publicznych. Tymczasem obecnie funkcjonujące szkoły świecą pustkami, jest problem z ich utrzymaniem. Tomaszów wyludnia się. Dzieci rodzi się coraz mniej. W perspektywie kilku lat możemy spodziewać się więc pustych budynków. Niestety te budynki będzie trzeba dalej finansować z budżetu naszego miasta.
Konsekwencją zezwolenia na założenie publicznej szkoły katolickiej jest przekazywanie środków w wysokości 160% subwencji do podmiotu prywatnego. Decyzję można by było uznać za słuszną, gdyby nasze miasto nie miało możliwości zapewnienia miejsc w swoich placówkach. A przecież nawet w niepublicznej szkole katolickiej są nadal wolne miejsca. Gdzie tu sens i logika?
Poważne wątpliwości co do zasadności decyzji prezydenta Witko miał i nadal ma radny miejski Adrian Witczak, który poprosił władze miasta o wyjaśnienie tej sytuacji na piśmie. - W miejskich szkołach dzieje się coraz gorzej. Wydawało mi się, że skoro na czele miasta stoją nauczyciele, to zapewnią właściwy rozwój i funkcjonowanie szkół. Jednak tak się nie dzieje - mówi A. Witczak. - Chroniczny brak pieniędzy, brak spójnej wizji rozwoju i postkomunistyczne centralne sterowanie. Sprawą zajmowałem się od lutego br. Odpowiedź, jaką otrzymałem, dla mnie jako nauczyciela jest po prostu żenująca. Nie możemy być bierni - musimy walczyć o nasze szkoły - dodaje.
Wyjaśnienia, jakie radny otrzymał, są co najmniej dziwne. - Korzystne uzupełnienie sieci szkół to dopełnienie typu, rodzaju i charakteru szkół, nie zaś wyłącznie kwestia ilości szkół i ich wzajemnej odległości. Archidiecezjalna Katolicka Publiczna Szkoła Podstawowa jest jedyną publiczną szkołą podstawową o charakterze katolickim w naszym mieście - twierdzi Izabela Śliwińska, wiceprezydent Tomaszowa Maz. - Szkoła taka obok wspólnych ze szkołami samorządowymi statutowych zadań edukacyjnych, wychowawczych i opiekuńczych realizuje też własne cele i zadania wynikające z jej tożsamości, m.in. celebrowane są uroczystości religijne, organizowane są dla dzieci i rodziców wyjazdy o tematyce religijnej, odprawiane są w szkole msze św., każdy dzień w szkole rozpoczyna się wspólną modlitwą, wprowadzono określone zasady przyjęcia uczniów do szkoły (obowiązuje pozytywna opinia księdza proboszcza na temat rodziny kandydata) i zatrudniania nauczycieli (rekomendacja księdza proboszcza). Respektowanie powyższych celów i zasad jest świadomym wyborem rodziców. Katolicy zamieszkujący na terenie miasta i jego okolic mają obywatelskie prawo do wyboru katolickiej szkoły dla swoich dzieci, a brak zgody na jej utworzenie mógłby naruszyć art. 31 ust. 2 Konstytucji RP - dodaje.
Przywołany przez panią prezydent przepis ustawy zasadniczej mówi, że nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Litości! Czy ktoś rodzicom zabrania posyłać swoje dzieci do istniejącej od dawna na terenie miasta szkoły katolickiej? Czy w którejś szkole podstawowej podległej miastu nie można zorganizować dodatkowych zajęć religii, wycieczek do miejsc kultu religijnego, wyjść do kościoła na mszę? Oczywiście, że można.
Zdumienie budzi także zapis o dyskryminacji rodziców (chyba też dziadków i pozostałych krewnych), bo jak inaczej rozumieć stwierdzenie, że do szkoły dostanie się jedynie kandydat, którego rodzina otrzyma pozytywną opinię proboszcza?
Środki finansowe, jakie otrzymują szkoły z budżetu państwa są niewystarczające. Samorząd dostaje w granicach 6000 zł na jednego ucznia. Faktyczne koszty utrzymania jednego ucznia są znacznie większe. Władze miasta muszą dokładać ze środków własnych blisko 60%, czyli prawie 3600 zł. Przy ośmiu 20-osobowych klasach - bo co najmniej tyle ma przecież docelowo powstać w nowej w szkole katolickiej - budżet naszego miasta zostanie obciążony kwotą około 576.000 zł rocznie. Z kolei na utrzymanie placówki z budżetu państwa - czyli z naszych podatków - trafi około 960.000 zł każdego roku.
Krzysztof Krasnodębski



Komentarze