Nareszcie - koniec swarów, koniec kłótni i niesnasek. Nasza klasa polityczna zjednoczyła się w imię wspólnego dobra (oczywiście chodzi o jej własne dobro).
Jakaż to idea kazała Borysowi Budce robić misia z Nadprezesem a panu Czarzastemu flirtować z marszałkiem Terleckim? Najważniejsza na świecie, którą tak udatnie zdefiniowała pani Szydło słowami: Nam się po prostu należy.
Jak okiem sięgnąć zastępy lewicowców, centrystów, prawicowców (szacun dla Konfederacji i nielicznych posłów, którzy głosowali przeciw - oni jedyni nie wzięli udziału w tym żenującym spektaklu) udowadniały, że posłowie zarabiają za mało, że przymierają głodem, że państwem rządzą nieuki, bo tylko nieuk będzie pracował za tak marne grosze... No i uchwalili podwyżki - szybciutko, bez dyskusji. TVP triumfalnie ogłosiła, że naród z wielkim zadowoleniem przyjął decyzję swych wybrańców, a tylko garstka przeciwników dobrej zmiany jest przeciw. Duża to musiała być garstka, bo oto nagle wszyscy od lewa do prawa zaczęli się tłumaczyć, że oni wcale nie chcieli, że się pomylili w głosowaniu... Samą siebie przeszła lewicowa, wyczulona na potrzeby społeczne - niestety nasza - posłanka, publikując na fejsie kuriozalne tłumaczenie.
Nie ma człowieka, który nie chciałby zarabiać więcej, ale trzeba być skończonym idiotą, albo zupełnie odlecieć od rzeczywistości, by w czasie, gdy wszystko wokół się sypie, gdy nawet prorządowi ekonomiści przestrzegają przed rosnącym kryzysem, wycinać taki numer. Chyba, że to nie efekt głupoty, lecz chłodnej kalkulacji. Być może kwiat narodu wie co nas czeka i postanowił się szybko zabezpieczyć. Miejmy nadzieję, że to jednak tylko głupota.
Nigdy nie miałem wielkiego szacunku (oczywiście są wyjątki) dla tzw. polityków. Zbyt często obserwowałem co "władza" robi z normalnych, rozsądnych ludzi. Ostatnie wydarzenia utwierdziły mnie w przekonaniu, że - jak śpiewał Jacek Kaczmarski - polityka dla mnie to w krysztale pomyje.
A czyja to wina? Odkrył to pan Terlecki - oczywiście wina Tuska.
and



Komentarze