Na placu Kościuszki, tuż obok postoju taksówek, na ścianie narożnej kamienicy wisi aparat telefoniczny. Tylko wisi, bo skorzystać z niego nie można.
Aparat jest bez tarczy. Ma służyć potrzebującym do wezwania taxi. Taksówkarz słyszy dzwonek, podnosi słuchawkę, przyjmuje zlecenie i jedzie do klienta. Tak powinno być, ale nie jest.
Aparat nie ma już od dłuższego czasu słuchawki. Jakiś wandal ją urwał. Taksówkarze zwracali się już do Urzędu Miasta, bo to jemu podlega telefon. Ale bez efektu. A przecież potencjalni klienci taksówek są poprzez podatki płatnikami pensji urzędników, tak jak i taksówkarze.
JaPa



Komentarze