Strażacy już odbierają zgłoszenia pożarów traw. Bezmyślne wypalanie nieużytków może doprowadzić do tragedii. - Dlatego apelujemy o zaprzestanie takich praktyk, które powodują nieodwracalne zmiany w środowisku - mówi kpt. Hubert Rogala, oficer prasowy komendanta PSP w Tomaszowie.
W 2023 r. w całym kraju strażacy odnotowali ponad 21 tysięcy pożarów traw, a w samym regionie łódzkim ponad 1,3 tys. Tomaszowscy strażacy mieli ponad sto takich interwencji. W tym roku też już wyjeżdżali do pożarów nieużytków.
- Pożary traw zabiją zwierzęta
Panuje przekonanie, że spalenie trawy spowoduje szybszy i bujniejszy jej odrost. Nic bardziej mylnego. - Rzeczywistość wskazuje, że wypalanie traw prowadzi do nieodwracalnych, niekorzystnych zmian w środowisku naturalnym - wyjałowienia ziemi, zahamowania naturalnego rozkładu resztek roślinności oraz asymilacji azotu z powietrza. Do atmosfery przedostaje się szereg związków chemicznych, będących truciznami zarówno dla ludzi, jak i zwierząt. Niszczone są także miejsca lęgowe, ginie wiele gatunków zwierząt gnieżdżących się na ziemi i w krzewach - mówi rzecznik tomaszowskiej straży, która prowadzi akcję "Stop pożarom traw."
Wypalanie traw jest również przyczyną wielu pożarów, które niejednokrotnie prowadzą do wypadków śmiertelnych - szczególnie na terenach dotkniętych zeszłoroczną suszą, gdzie wystarczy iskra, żeby doszło do zaprószenia ognia. - Prędkość rozprzestrzeniania się takiego pożaru może wynosić ponad 20 km/h. W przypadku porywistego wiatru i zmiany jego kierunku pożary bardzo często wymykają się spod kontroli i przenoszą na pobliskie lasy oraz zabudowania - ostrzega kpt. H. Rogala.
Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody wypalanie nieużytków jest zabronione. Ustawa o lasach zabrania używania otwartego ognia w lesie, jak również 100 metrów od jego granicy. Za złamanie tych zakazów grozi kara grzywny, aresztu, a jeśli spowoduje się pożar zagrażający zdrowiu lub życiu wielu osób, można trafić do więzienia nawet na 10 lat.
ag



Komentarze