Już starożytni Grecy... O, nie! My, kobiety, mamy znacznie starszą tradycję, sięgającą czasów matki - Ewy.
Podobno Francuzi najlepiej znają się na wadach i zaletach żeńskiego rodzaju, nic więc dziwnego, że pewien Francuz opublikował przed laty książkę "Wszystko o kobietach". Jakież było zaskoczenie "czytelników", gdy postanowili zgłębić tajemnice grubej księgi - pięknie oprawiona publikacja zawierała czterysta białych, pustych kartek. Cóż, my same dobrze się nie znamy, gdyż, w przeciwieństwie do mężczyzn, działamy często pod wpływem impulsu, dajemy przewagę sercu nad rozumem, co nie znaczy, że jesteśmy uboższe w intelekt od męskiego rodu. Czego się od nas oczekuje? A czego nie?
Ewa dała się skusić wężowi, potem skusiła Adama i tę naszą wrodzoną wadę-zaletę skrzętnie wykorzystują w reklamach, wszak jesteśmy płcią piękną, a piękno pociąga, kusi, zachęca... Za "moich czasów" czterdziestolatka była już starszą panią, a sześćdziesięcioletnia kobieta staruszką. Co sprawia, że teraz kobiety lepiej się prezentują fizycznie i umysłowo, mimo upływu czasu? Kosmetyki, wyżywienie, zabiegi upiększające? A może postęp techniczny - pralki, lodówki, roboty (tu ukłon w stronę rodzaju męskiego), który uczynił domowe prace lżejszymi i przyjemniejszymi? Nie bez znaczenia są trendy społeczne i polityczne, nobilitujące naszą płeć, działania, które sprzyjają aktywności, bez względu na wiek, ujawnianiu zdolności i talentów, rozwijaniu zainteresowań. Na wernisażu Zygmunta Dziedzińskiego podziwiałam pięknie wyglądające panie z Uniwersytetu Trzeciego Wieku, a już Basia Skawińska całkiem mnie zauroczyła - cóż za pamięć, wdzięk... O niej, i o innych paniach, całkiem zapomniał czas. Oczywiście, życie nie zawsze, i nie dla wszystkich, jest różowe. Patrzę nieraz na starsze kobiety (dziś nie ma staruszek), obciążone na obie ręce torbami pełnymi zakupów. Samotne? Może. A może mają w domu wygodnego męża, syna, wpatrzonego w smartfona? Wiele z nas zostawia swoje troski i kłopoty w przysłowiowych czterech kątach, wychodzi do ludzi zadbana, w starannie dobranych ciuchach, makijażu, z włosami od fryzjera. Ktoś powie: tej to się powodzi, ona ma szczęście. A gdyby tak zajrzeć w jej życie, pod powierzchnię "opakowania"... Dzień Kobiet jest raz w roku. Ja, kobieta, życzę nam wszystkim, aby każdy zwyczajny dzień oznaczał spokój i trwałość, oparcie w najbliższych, w społeczeństwie. Bez pytań o jutro.
Emilia Tesz



Komentarze