Ustrój pańszczyźniany odszedł w niepamięć, mamy demokrację i sami wybieramy sobie pana, to znaczy - pana lub panią. Wcześniej wybieramy państwo - panie i panów radnych.
Demokracja odwraca wektor władzy: wybieramy swoich przedstawicieli, opłacamy ich, po to, by dbali o sprawy lokalnych i krajowych społeczności. Co powinno być podstawą wyboru? Twarze? Wiele z nich, spoglądając z płotów i opłotków, ma nadzieję na kolejną kadencję. Może warto, by pochwalili się swoimi dokonaniami i motywacją.
Jako polonistka wyłapywałam błędy językowe w uczniowskich pracach, dziś chodzę ulicami miasta i wciąż potykam się o zaniedbania tych czy innych decydentów, instytucji, brak uszanowania społecznych norm przez zwyczajnych ludzi. Ktoś połamał ławki w alejach Piłsudskiego, ale ktoś inny powinien to zauważyć i naprawić. Wymieniono przystanki na placu Kościuszki. Co się stało z poprzednimi? Naprzeciwko źródeł, przy skansenie, przydałaby się ławeczka, a może nawet przyzwoita wiata, na trasie spacerowej do Niebieskich Źródeł też przydałyby się ławeczki dla starszych, utrudzonych życiem ludzi.
Emzetki jeżdżą coraz rzadziej, na dodatek tablice świetlne (nie zawsze sensownie usytuowane) sieją dezinformację - brak w nich oznaczenia niektórych kursów. Jedna z czytelniczek nieustannie nalega, by pisać o zalegających miasto "małpkach". Ja też mam ich dość, jak brudnych przystanków, śmieci wokół placówek handlowych, a nawet przychodni zdrowia, petów przy ławeczkach, psich kup na trawnikach... Dochodzę do wniosku, że trzeba wybierać kandydatów nie posiadających samochodu. Będą jak my, szarzy ludzie, chodzić pieszo - więcej zobaczą i może wzniosą się ponad okazjonalne, efektowne działania. Pańskie oko konia tuczy. Nasze miasto w herbie ma niedźwiedzia, nie konia, ale panna nie powinna ubrudzić sukni, paradując na brudnym, zaniedbanym zwierzęciu, głodnym na co dzień, nie od święta.
Dla spragnionych nuty optymizmu: Na Niebieskich Źródłach pojawił się młody kormoran, czaple wartują na gniazdach, chyba rodzi się w nich nowe życie. Przy blokach zakwitły przebiśniegi - idzie wiosna. Działkowicze przygotowują się do siania i sadzenia, chociaż zima nie powiedziała ostatniego słowa.
Aby nie było, że gadał dziad do obrazu, piszcie na adres redakcji (
Emilia Tesz



Komentarze