Większość polskich rodzin hucznie, z przytupem i biesiadnie obchodzi święta Bożego Narodzenia, Nowy Roki oraz Trzech Króli. Pod koniec grudnia wydają pokaźne kwoty na zakupy. Prawdopodobnie zgodnie z powiedzeniem "zastaw się, a postaw się!".
Przed marketami w okresie przedświątecznym normalny był widok wózków sklepowych wypełnionych po brzegi rozmaitymi specjałami i wędlinami. Podobne "żniwa" miały również sklepiki osiedlowe. Większość pań pytanych na parkingach, po co im tak ogromne zakupy, odpowiadała: Co powiedzą domownicy, najbliżsi członkowie rodzin zaproszeni na wigilię oraz przypadkowo zaglądający sąsiedzi, kiedy na wigilijnym stole nie pojawi się 12 tradycyjnych potraw?!
Rozumiemy kontynuowanie tradycji rodzinnych. Rodzi się jednak pytanie - kto i kiedy to wszystko zje i przetrawi? Odpowiedź znaleźliśmy dwa dni po świętach. Gdzie? W osiedlowych śmietnikach! Stojące tam kontenery wypełniały po brzegi zwyczajne śmieci, wśród których królowały pokaźne ilości "odpadów spożywczych". Mieszkańcy Tomaszowa wyrzucali rozmaite potrawy, ciasta, wędliny, smażone kurczaki, sałatki, ryby, pieczywo, a nawet produkty jadalne w oryginalnych opakowaniach, lecz z przeterminowaną datą ważności!
Gdyby ktoś wcześniej zaproponował tym osobom wyrzucenie pieniędzy w błoto, mogłaby go spotkać ostra riposta. Po dwóch etapach świętowania dobrowolnie maszerowali do śmietników z plastikowymi worami. Wynosili niezjedzone produkty spożywcze kupowane za ciężko zarobione pieniądze. Czy tak się godzi?
Pracownicy ekip usuwających odpady komunalne zmieszane oceniali na kilka tysięcy złotych wartość zmarnowanej żywności wypełniającej po świętach wnętrze każdej ciężarówki jadącej na wysypisko!
EmJot



Komentarze