W tradycji polskiej sama noc wigilijna - wbrew temu, co mówi kolęda - nie była wcale ani cicha, ani spokojna.
Istniało bowiem stare przekonanie, że po ugoszczeniu należy wypędzać z domu dusze i to w sposób obrzędowy, hałasując. Rozlegały się więc zewsząd wystrzały, wybuchy, strzelano z rusznic, petard, uderzano z wielkim hałasem w garnki, stoły. Im głośniej, tym lepiej. Potem udawano się na pasterkę.
Po drodze młodzi ludzie wróżyli sobie szczęście w miłości z kołków w płocie. Zwyczaj nakazywał, by przynajmniej jedna osoba z rodziny wzięła udział w tej najuroczystszej pierwszej mszy Bożego Narodzenia.
Po pasterce, zgodnie ze zwyczajem, mężczyźni chodzili "po podłazach", czyli odwiedzali krewnych i sąsiadów, a szczególnie rodziców swojej przyszłej żony. Składano sobie specjalne życzenia szczęścia i wszelkiej pomyślności, obsypując gospodarzy zbożem. Życzenia te wypowiadane były na ogół w formie wierszowanej: "Na szczęście, na zdrowie, na to Boże Narodzenie... żeby się darzyło w komorze, oborze, wszędzie, daj Boże..." Symboliczną garść siana kładł pod obrus najstarszy z domowników. Po skończonej wieczerzy należało z zamkniętymi oczami wyciągnąć jedno źdźbło. Jeżeli było proste i zielone - można było się spodziewać długiego i spokojnego życia. Poszarpane lub połamane - wróżyło kłopoty i liczne przeszkody, które trzeba przezwyciężać. Źdźbło z rozgałęzieniami wróżyło rok pełen przygód i ciekawych niespodzianek. Pożółkłe ostrzegało, abyśmy bardziej dbali o zdrowie w nadchodzącym roku.
Im więcej bombek, łańcuchów i włosów anielskich na choince, tym większa pomyślność i powodzenia spłynie na domowników. Poza tym łańcuchy wzmacniają więzi rodzinne. Pięknie przystrojona choinka zapewnia domownikom szczęście rodzinne i harmonię nie tylko w święta. Jemiołę należy powiesić nad drzwiami wejściowymi, stołem wigilijnym i nad źródłem ognia. Zawieszona nad drzwiami będzie bronić dostępu do domu złym mocom oraz wszelkim chorobom. Pęk zawieszony nad stołem zapewni pomyślność i dostatek wszystkim biesiadnikom.
Podczas wieczerzy wszyscy członkowie rodziny ze swoich dzwonków smażonego karpia wyciągają ości i porównują, która jest najdłuższa. Właściciel najdłuższej na pewno będzie miał dobry rok, dużo pieniędzy i powodzenie w życiu. Warto tę ość podarować komuś, komu się dobrze życzy i na kim komuś bardzo zależy. W wielu domach zachował się zwyczaj zostawiania na noc zapalonego światełka i resztek ciast wigilijnych na stole - to dla duchów domu. Bodaj wszędzie w Polsce stawia się dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa oraz dba, by na stole znalazła się nieparzysta liczba potraw. Nikt pewnie nie wyobraża sobie świąt bez makowca czy innych deserów z maku - wierzono, że zapewniają dostatek w domu.
W Wigilię musiało być czysto, dostatnio i zgodnie - by taki był cały rok. I tak było i jest rok po roku.
jerg



Komentarze