Uczyli się strażacy z powiatu tomaszowskiego podczas ćwiczeń "Elektryki 2023". - Pojazdów z napędem elektrycznym jest coraz więcej na polskich drogach, a zasady postępowania w przypadku pożarów lub innych zdarzeń z nimi związanych są inne niż z samochodami spalinowymi - mówi kpt. Hubert Rogala, oficer prasowy komendanta PSP w Tomaszowie.
"Sercem" samochodu elektrycznego jest bateria. Jej zniszczenie na skutek zdarzenia drogowego lub innych czynników może doprowadzić do pożaru pojazdu. Jego ugaszenie nie jest wcale prostą sprawą. Najpierw ratownicy muszą dotrzeć do źródła pożaru i całego układu elektrycznego, żeby odciąć prąd w pojeździe. Dane na temat lokalizacji baterii i innych urządzeń (najczęściej w podwoziu pojazdu) są zawarte w karcie ratowniczej pojazdu.
- Samochody elektryczne mają silniki, których pracy nie słychać. Tak więc ratownicy często nie wiedzą, czy pojazd jest uruchomiony czy nie. Na początek trzeba zabezpieczyć miejsce zdarzenia, żeby samochód się nie przemieścił. Pożary "elektryków" gasimy wodą. Schładzamy baterię, aż jej temperatura spadnie poniżej 50 stopni Celsjusza. Ugaszenie takiego pożaru nie oznacza końca akcji. Pojazd trzeba dozorować, bo w każdej chwili może się znowu zapalić - wyjaśnia kpt. H. Rogala.
Podczas ćwiczeń w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Tomaszowie ratownicy (z PSP i 19 jednostek OSP z powiatu) uczyli się zasad postępowania w przypadku pożarów i zdarzeń drogowych związanych z samochodami z napędem elektrycznym, ale też hybrydowym. Uczyli się też budowy instalacji fotowoltaicznej i sposobów jej gaszenia, jak również doskonalili umiejętności udzielania kwalifikowanej pierwszej pomocy poszkodowanym w wypadkach.
ag



Komentarze