Mroźna aura (mimo że jeszcze mamy przecież jesień) nie odpuszcza. Nie odpuszczają też groźne bakterie i wirusy. Przypadków koronawirusa jest coraz więcej, a mieszkańców dotykają też inne choroby zakaźne, w tym te przynoszące śmierć dzieciom.
Wiele osób sądzi, że COVID-19 jest już mało groźny, tymczasem aż tak dobrze nie jest. Od początku pandemii do obecnej chwili w całej Polsce zakaziło się 6.577.873, a zmarło z tego powodu 119.843 osób, które dla jednych będą "tylko" liczbami, dla innych osobistym i życiowym dramatem. Obecnie (na 5 grudnia br.) mamy 4175 zakażeń i pięć przypadków śmiertelnych. Oczywiście mnóstwo osób choruje, nie zgłaszając się do lekarza, nie mając robionych (i nie robiąc sobie samemu) testów i ich nie ma w żadnych statystykach.
W powiecie tomaszowskim według danych, które zdobyliśmy w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, w okresie od 18 września do 30 listopada zarejestrowano 261 przypadków zachorowań na COVID-19. Więcej niż jeszcze tydzień temu jest ich także na oddziałach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. - Liczba chorych z COVID-19 zwiększyła się. Mamy kilkanaście przypadków, głównie są to pacjenci oddziału wewnętrznego - informuje Konrad Borowski, naczelny pielęgniarz w TCZ.
Nie atakuje jednak tylko COVID-19. Jak informuje Beata Plich, kierowniczka Sekcji Nadzoru Epidemiologii w tomaszowskim sanepidzie, w tym samym okresie na terenie naszego powiatu zarejestrowano także choroby zakaźne rzadko występujące. Był jeden przypadek giardiozy (inaczej lamblioza), która jest chorobą pasożytniczą dwunastnicy i jelita cienkiego wywołaną przez pierwotniaka Giardia duodenalis, przebiegającą z przewlekłą biegunką. Były też trzy przypadki grypy, jeden przypadek kiły i jeden posocznicy spowodowanej inwazyjną chorobą meningokokową. Niestety ten ostatni dotyczył 6-letniego dziecka, uczęszczającego do Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 1 przy ul. Niemcewicza. Zdarzyła się wielka tragedia dla rodziców, pozostałej rodziny i całej społeczności tej placówki, bo chłopiec zmarł. Według badań około 5-20% przypadków inwazyjnej choroby meningokokowej przebiega jako sepsa o wysokiej śmiertelności sięgającej 20-80%. Choroba początkowo może przebiegać jako nieswoista choroba gorączkowa, która może prowadzić do bardzo szybkiego pogorszenia stanu chorego i nierzadko do zgonu w ciągu 12-24 godzin od początku choroby. Dlatego, choć występuje rzadko, warto chronić się przed nią szczepieniami. Jak potwierdza Konrad Borowski, wspomniany wcześniej 6-latek trafił na Nocną Pomoc Lekarską TCZ, a kolejnego dnia na oddział pediatryczny. Dziecka niestety nie udało się uratować. - Z naszej strony dopełniliśmy wszystkich starań i procedur, ale takie sytuacje z urzędu bada prokuratura i tak jest też w tym przypadku - informuje K. Borowski. Dodaje, że sanepid wziął pod nadzór wszystkie dzieci i osoby z kontaktu zmarłego chłopca. - Więcej zgłoszeń o tym zakażeniu nie mieliśmy - dodaje.
Niewiele osób szczepi dzieci przeciw meningokokom, a mogą uratować je przed sepsą. - Jest to sepsa nazywana piorunującą - mówi naczelny pielęgniarz. Zaleca się je głównie niemowlętom i dzieciom, szczególnie uczęszczającym do żłobka, przedszkola albo szkoły lub gdy ich starsze rodzeństwo uczęszcza do takich placówek, a także młodzieży mieszkającej w akademikach, internatach itp.
- Wszystkie przypadki chorób zakaźnych rejestrowane są przez Inspekcję Sanitarną na podstawie wpływających od lekarzy zgłoszeń zachorowań lub podejrzeń zachorowań na choroby zakaźne. W oparciu o te zgłoszenia przeprowadzane są niezbędne działania nadzoru epidemiologicznego - zapewnia Beata Plich.
Efekty zwiększonej zachorowalności na choroby układu oddechowego, w tym COVID-19, grypę i RSV, już w województwie łódzkim widać. Np. LO nr XVIII im. J. Śniadeckiego w Łodzi zmuszone było wprowadzić zdalne nauczanie. To efekt dużej liczby zachorowań wśród nauczycieli i uczniów, a stanowi obecnie ewenement na skalę całego kraju.
J.D.



Komentarze