Dzwonię do działu technicznego znanej sieci telefonicznej: - Mam pogłos w rozmowach z numerem X, czy możecie mi pomóc?
- Proszę o hasło abonenckie - słyszę w odpowiedzi. Podaję. - Nie mamy takiego hasła. Proszę podać nazwisko, imię, adres, pesel, numer telefonu... Bronię się, że przecież jest RODO i przez telefon raczej nie należy podawać wszystkich danych osobowych. - Ale ja muszę zweryfikować, to mój obowiązek! Trudno, przekazuję żądane informacje, po czym słyszę: - My nie wykonujemy takiej usługi. Bezsens? A ile jest bezsensów w naszym życiu?
Jak działa RODO? Ile razy musimy podać głośno swój pesel, gdy słyszą go inne osoby? A gdzie było RODO, gdy bez mojej zgody przekazano poczcie wrażliwe dane na korespondencyjne wybory, które, na szczęście, się nie odbyły? Bezsens tkwi także w samym słowie "usługi". Załatwiamy coś, za pieniądze, u sługi. Oj, proszę Państwa, to nie te czasy. Kto dziś jest sługą uniżonym, ten, który je wykonuje czy usługodawca? Znajoma siedzi od kilku dni w domu, bo hydraulik obiecał, że wpadnie w wolnej chwili. - To on nie ma telefonu? - pytam. - A wiesz, bardzo mi zależy, więc czekam. Czekamy, dajemy zadatki, nie możemy się doczekać na poprawki spartolonej roboty, bo nie mamy tytułu do reklamacji, czyli rachunków, dowodów pracy i płacy. Inną kwestią są ceny wykonywanych usług. Jeśli ktoś zapyta, czemu tak drogo, usłyszy, że przecież wszystko drożeje. Samonakręcająca się spirala. Żyjesz, więc płać! Chcesz być zadbana, kosmetycznie i higienicznie? Płać! Fachowców jest mało, wiedzą o tym i odpowiednio się cenią. Nic dziwnego, skoro ambicją większości rodziców, a zatem i dzieci, są studia. Kto nie dostanie się na państwowe, może jakoś przebrnąć przez prywatne. Szczyt marzeń - dyplom, a potem różnie bywa, jednym się udaje, inni wcale nie pracują w wyuczonym zawodzie, chwytają się okazji, pomysłów na "interes" lub wegetują. Dużo się ostatnio mówi o sztucznej inteligencji, ale przecież ta inteligencja nie naprawi cieknącego kranu, nie ostrzyże włosów, nie naprawi obuwia. I tu oddaję szacunek wszystkim rzetelnym fachowcom, takim jak mistrz szewski Piotr Czajkowski, jak mój uczeń, elektryk Andrzej Smolarek. Czas przywrócić godność rzemiosłu, usługom, z wzajemnym szacunkiem usługodawcy i usługobiorcy. Czas, na najwyższych szczeblach i w rodzinnych domach, pomyśleć o pragmatyce w kształceniu i wyborze zawodu.
Emilia Tesz



Komentarze