Taki bardzo trafiony tytuł nosi książka autorstwa Jarosława Cielebona, tomaszowianina, historyka i regionalisty, zawodowo związanego z Ujazdem.
Autor tego swoistego rysopisu Ujazdu rozprawia się z powszechnym mitem, że Ujazd i wiele innych miast w Królestwie Polskim utracił prawa miejskie z powodu zaangażowania mieszkańców w powstaniu styczniowym. Prawdziwe przyczyny w wielu przypadkach były zgoła inne. Trywialnie to ujmując, można by rzec, że miasta te "zeszły na psy", podupadły i utraciły miejski charakter.
Jarosław Cielebon starannie i rzeczowo, jak na historyka przystało, opierając się na bogatych materiałach źródłowych, wprowadza czytelnika w historię Ujazdu, przedstawia ludzi, którzy tę historię tworzyli lub w niej uczestniczyli. Przez prawie 150 stron przewija się wątek dziejów Ujazdu przetykany historią naszego kraju, bo powiązań zdarzeń lokalnych z krajowymi jest wiele.
Jarosław Cielebon ma to szczęście, że mógł osobiście spotkać świadków historii, rozmawiać z nimi, dotrzeć do ich wspomnień lub chociaż do informacji od ich krewnych. Wszystko to sprawia, że warto do publikacji sięgnąć i mieć ją na półce biblioteczki, by zaglądać ponownie w potrzebie. Uzupełnieniem tekstu są fotografie m.in. ze zbiorów innego regionalisty Wiesława Strzeleckiego. Wydanie książki sfinansował Urząd Miasta i Gminy Ujazd. Nie tej pierwszej, bo liczba ujezdzkich publikacji jest duża i mnie, tomaszowianina, zawstydza wobec mizeroty tomasovian. Ale co się dziwić, skoro publikacja związana ze 100-leciem RKS Lechia ciągle jest "w lesie", mimo zakończenia jubileuszowych obchodów. Książka trafi do sprzedaży, a gdzie - poinformujemy o tym w swoim czasie.
J. Pampuch



Komentarze