Mało kto dziś nie zażywa leków. Leki z receptą i bez, suplementy diety, zioła i ziółka.
Tak zwane środki przekazu bombardują nas reklamami tabletek, pigułek, syropów, maści, mających cudowną moc. Filmowcy wymyślili lekarstwo na miłość, tylko nie zostawili recepty.
Zdarzają się tacy ludzie, którzy mają receptę na wszystko - dopóki nie dopadnie ich nieszczęście, choroba. Cóż, są sytuacje, gdy na nic już nie zda się pełen portfel, złota karta w banku, a lekarze bezradnie rozkładają ręce. Co pozostaje? Kilka przykładów: Matka Ewy ma 74 lata, jest po licznych operacjach, czeka na kolejną - zaćmy. Ewa bardzo się martwi, jak matka to zniesie. - Jest taka krucha, w lewym ramieniu wielka dziura, której nie ma czym wypełnić. Wciąż się boję, że upadnie, znów sobie coś połamie - mówi z troską. Teresa zbliża się do osiemdziesiątki. Patrzy z miłością na córkę, głaszcze ją po ręce i wyznaje: - Gdyby nie ona, dawno nie byłoby mnie na tym świecie. Żyję dzięki jej miłości i trosce...
Mama opowiadała o pewnym małżeństwie z Kaczki. Ona szesnaście lat leżała, nie podnosząc się z łóżka, opiekował się nią kochający mąż, wierny przysiędze, którą złożył przy ołtarzu. - Jak się do nich poszło, to aż miło było popatrzeć, leżała zadbana, jak laleczka, a on spełniał każdą jej prośbę - mama przy tych słowach aż się uśmiechała, jakby opowiadała bajkę, która zdarzyła się w prawdziwym życiu. Fakt, nie każdemu starczy sił, cierpliwości i serca, by opiekować się chorym współmałżonkiem, rodzeństwem, a bywa, że i chore, niepełnosprawne dzieci porzucane są przez rodziców. Do dziś nie mogę się pogodzić z okrucieństwem, bezdusznością mężczyzny, który uciekł od żony z chwilą, gdy po urodzeniu drugiego dziecka przestała się samodzielnie poruszać. Na szczęście - za Niemenem: ludzi dobrej woli jest więcej. Ostatnio spotykam często starsze małżeństwo, ona na wózku, on otacza ją troską, w każdej chwili gotów pomóc, wesprzeć. Widzę, jak ulicami, w parkach spacerują niemłode pary, prawdopodobnie już dziadkowie, trzymając się za ręce. Czy to jest miłość? Może już nie taka, żeby motyle latały w brzuchu, ale patrząc na nich, myślę: "Gdzie ty Kajusie, tam ja Kaja". Miłość dorosła, dojrzała, o której kiedyś napisałam, że jest ucieczką w bezpieczną obecność drugiego człowieka. Miłość i troska, która dodaje sił na kolejny dzień. Bez recepty, z serca. Na noce i dni...
Emilia Tesz



Komentarze