Tomaszowskimi wodociągami nie musi płynąć "piliczanka". Jest nadzieja, że w przyszłości do naszych domów będzie dostarczana woda znakomitej jakości, prawie że mineralna, z ujęć głębinowych. Taka woda jest pod naszymi nogami w utworach górnojurajskich, do których właśnie dowiercił się Zakład Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej w Tomaszowie.
Większość tomaszowian - za wyjątkiem mieszkańców Ludwikowa i Białobrzegów - co dzień pije "piliczankę", bo w naszych wodociągach płynie woda rzeczna z ujęcia powierzchniowego na Brzustówce. W dodatku wodę z "naszej" Pilicy musimy kupować od łódzkich wodociągów. Tomaszowski Zakład Produkcji Wody przy ul. Jana Pawła II nie należy do naszego miasta. Zatem co jakiś czas pojawiają się głosy, że należy uniezależnić się od Łodzi. W tym celu powinno się wykopać kilka potężnych studni głębinowych, bo pod nogami mamy złoża jurajskie, czyli znakomitą wodę.
I w tym kierunku władze Tomaszowa zmierzają od kilku lat. - Własne studnie głębinowe to dla nas jedno z działań priorytetowych. Dzięki nim uniezależnimy się od zewnętrznych czynników, dyktujących nam ceny wody - stwierdził prezydent miasta Marcin Witko.
Przed dwoma laty w ZGWK przystąpiono do konkretnych działań projektowych i formalno-administracyjnych. Opracowano dokumentację geologiczną i uzyskano prawomocną decyzję marszałka województwa łódzkiego. Równolegle poszukiwano innych rozwiązań geologicznych pozwalających na obniżenie kosztów realizacji inwestycji.
Wykonawcę zadania pn. "Wykonanie odwiertu hydrogeologicznego otworu badawczo-rozpoznawczego S-13 dla ujęcia wody podziemnej z utworów górnojurajskich w Tomaszowie Mazowieckim" wyłoniono w drodze przetargu we wrześniu 2022 roku.
Prace na działce przy ul. Milenijnej rozpoczęły się pod koniec ubiegłego roku, a wiercenia zakończono latem. Planowano odwiert na 250 m, a zakończył się na głębokości 285 m. Następnie przeprowadzono próbne pompowania i badania wydajności otworu badawczego.
Jak informuje prezeska zarządu ZGWK Maria Chilińska, efekty wywiercenia otworu badawczo-rozpoznawczego są bardzo ciekawe. Wydajność pokładów wodonośnych jest wystarczająca na ujęcie głębinowe, a woda nadaje się do picia bez specjalnego uzdatniania. Ba, to prawie woda lecznicza, bo zawiera - co jest rzadkością - fluorki.
Zatem już wiadomo, że otwór badawczy przy ul. Milenijnej ma oczekiwaną wydajność wody i stanie się pierwszą miejską studnią głębinową w tym rejonie. A "Koncepcja budowy stacji uzdatniania wody dla miasta Tomaszów Mazowiecki wraz z ujęciami głębinowymi" przewiduje budowę czterech takich studni.
Nie oznacza to, że jurajska woda szybko trafi do naszych domów. Idea studni głębinowych jest atrakcyjna, ale to inwestycja bardzo kosztowna. Z dotychczas udokumentowanych, najlepsze pokłady wody zalegają pod północno-wschodnią rubieżą miasta, sięgają zakładów drobiarskich. A miejska sieć wodociągowa zbudowana została od strony południowej, od Pilicy. By zmienić kierunek przepływu wody na przeciwny, potrzebne są - podobno - potężne pieniądze.
Dodajmy jeszcze, w Tomaszowie jest grupa mieszkańców bloków, którzy już ponad 10 lat nie biorą wody z wodociągów miejskich, bo mają własną studnię głębinową. Wspólnota Mieszkaniowa "Szeroka" w 2012 roku dowierciła się na głębokość ponad 60 m, gdzie zasoby wody okazały się wystarczające dla pięcioblokowej wspólnoty.
Ryszard Pożyczka



Komentarze