Wybory za nami. Zapewne odetchniemy nieco do końca roku i wkroczymy w nową kampanię – przed nami wybory samorządowe i do europarlamentu.
Oby te kolejne starcia były prowadzone w innej atmosferze, niż ta, która towarzyszyła nam przez ostatnie miesiące. Prezentujemy refleksje trójki kandydatów z powiatu tomaszowskiego, którzy uzyskali na naszym terenie najwięcej głosów. Łączy ich jedno – ich banery były niszczone, plakaty zrywane, a w tzw. mediach społecznościowych wylewała się na nich fala hejtu.
W tej kampanii dorobiliśmy się własnego lokalnego Janusza Kowalskiego, ministra, który nie mógł wypowiedzieć ani jednego zdania bez słowa "Tusk". Nasz lokalny zamienił Tuska na Witczaka, publikując na jednym z portali całą serię tekstów pełnych pomówień, insynuacji i półprawd. Posunął się nawet do tego, że jako "sygnalista" udostępnił dokumenty sądowe, upubliczniając dane wrażliwe nie tylko Piotra Kucharskiego - kandydata Trzeciej Drogi, ale i jego najbliższych.
Miejmy nadzieje, że ów pan nie wyznacza trendów najbliższej kampanii wyborczej, a chorobliwą wręcz niechęć do kilku lokalnych działaczy da się przecież wyleczyć.
and



Komentarze