- mówi Bożena Busiak-Ziółek, która już 42 lata pracuje w Spółdzielni Mieszkaniowej "Przodownik".
- To moja pierwsza i jedyna praca. Nie wyobrażam sobie innej. Przez te lata zżyłam się z pracownikami, ale też mieszkańcami osiedla Niebrów - mówi.
- Jak to się stało, że trafiła pani do pracy w spółdzielni?
- Po skończeniu szkoły - technikum budowlanego o specjalizacji ogólnej - zatrudniłam się w SM "Przodownik" jako referent. Byłam młodą osobą, wydawało mi się to fajne wyzwanie i nie myliłam się. Przez te lata zajmowałam się różnymi rzeczami. Byłam administratorem budynków, brałam udział w zasiedlaniu mieszkań. Właściwie od początku pracowałam w biurze na osiedlu Niebrów. Obecnie jestem zastępcą kierownika oddziału gospodarowania zasobami mieszkaniowymi.
- Osiedle Niebrów (Osiedle Obrońców Tomaszowa Mazowieckiego z 1939 r.) ma już 50 lat. Kiedy pani zaczynała, było w budowie.
- Tak, przyszłam do pracy 8 lat po tym, jak powstało. Najpierw (w latach 70. ub.w.) budowane były bloki w południowej części, przy ul. Szarych Szeregów, Paszkowskiego, Bardowskiego, Mielczarskiego, Kwiatowej, Bohuszewiczówny i Dubois. Później na przełomie lat 70. i 80. ub.w. nastąpił rozwój osiedla w kierunku północnym. Budowano kolejne bloki przy ul. Kwiatowej, Dzieci Polskich, również na zachód przy ul. Dzieci Polskich i Ostrowskiego. Najbardziej pamiętam etap tzw. dogęszczenia, kiedy w drugiej połowie lat 80. powstawały bloki przy ul. Kombatantów, o. M. Kolbego i ks. Skorupki. Powstawało mnóstwo bloków, rosły jak grzyby po deszczu.
- Wspomniała pani, że pracowała przy zasiedlaniu mieszkań. Czyli miała przyjemność wręczać mieszkańcom miasta klucze do własnego "M".
- Tak, starsi mieszkańcy naszego miasta jeszcze pamiętają, jak ważnym wydarzeniem był w tamtych czasach przydział mieszkania. Były głównie lokatorskie, ale częściowo już też własnościowe. Czasami na własne "M" czekało się latami. Wręczaniu kluczy często towarzyszyła wielka radość, emocje, nawet łzy wzruszenia. Dzisiaj dobrze wspomina się takie momenty. Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tak ważnym i radosnym wydarzeniu dla mieszkańców.
- Lata 70. i 80. ub.w. to był rozkwit budownictwa mieszkaniowego z wielkiej płyty w całym kraju, również w Tomaszowie.
- Dzisiaj takie mieszkania znowu wracają do łask. Często są po prostu tańsze, ustawne, ciągle jest na nie popyt. Chociaż wiadomo, technologie się zmieniły i stawia się na bardziej nowoczesne budownictwo. Wtedy wielka płyta to był luksus. Właściwie mieszkańcy dostawali gotowe, wykończone lokale. Tylko pomalować i można było się wprowadzać. Łazienka, toaleta, kuchnia, gaz, ciepła woda, centralne ogrzewanie... W tamtych czasach nie każdy mógł się pochwalić takim standardem mieszkania. Do mieszkań z wielkiej płyty często wprowadzali się mieszkańcy ze starego budownictwa, gdzie mieszkania były opalane piecami, nie było tam łazienek, nawet często bieżącej wody. W tym czasie Tomaszów zasiedlali też mieszkańcy okolicznych wsi.
- Niebrów się budował. Powstały kolejne bloki, ale też inne zabudowania i cała infrastruktura osiedla.
- Osiedle się rozrastało, było coraz więcej mieszkańców. Potrzebna była szkoła, kościół, przychodnia, sklepy, place zabaw, później zbudowano basen... Do dzisiaj ta infrastruktura się rozwija. Powstają tereny zielone, boiska, siłownie zewnętrzne. Myślę, że ludziom dobrze się tutaj żyje. Niektóre rodziny mieszkają na tym osiedlu od kilku pokoleń.
- W zasobach SM "Przodownik" jest dzisiaj ponad 9,1 tys. mieszkań, z czego 3,1 tys. znajduje się na osiedlu Niebrów. Tysiące ludzi. Z wieloma często się pani spotyka.
- Przychodzą do naszego biura przy ul. Koplina z różnymi problemami. Każdy ma swoje problemy, swoją historię. Niektórzy oprócz załatwienia spraw administracyjnych potrzebują po prostu porozmawiać. To dla nich bardzo ważne. Pracując tutaj już ponad 40 lat, wrosłam w problemy tego osiedla. Staram się nie odkładać niczego na później. Załatwiać wszystko na bieżąco. Lubię kontakt z drugim człowiekiem, lubię pomagać innym.Czasami nie od razu da się wszystko zrobić. Ze względu na ograniczone fundusze trzeba poczekać z jakimiś remontami do przyszłego roku.
- Bywały trudne sytuacje, kryzysowe.
- Na pewno kiedyś wyzwaniem były śnieżne zimy. Kiedy po nocnych opadach gęstego śniegu musieliśmy tak skoordynować pracę, żeby mieszkańcy rano mogli wyjść z domów i dotrzeć do pracy czy szkoły.
- Przez te lata Niebrów się zmienił?
- Wizualnie na pewno tak. Bloki już nie są szare, ponure. Tylko docieplone, z kolorowymi elewacjami. Cała infrastruktura osiedla też jest inna: nowe drogi, chodniki, inne zabudowania. Wszystkim nam też przybyło lat (śmiech).
- Myślała pani kiedyś o tym, żeby zmienić pracę?
- Szczerze przyznam, że nie. Zawsze dobrze mi się tutaj pracowało. Kocham to, co robię, i nie chciałabym tego zmieniać.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Adrian Grałek



Komentarze